środa, 1 maja 2013

Rozdział 7

Usłyszałam za sobą jakiś szelest. Obróciłam się żeby zobaczyć co lub kto to jest. Kto przychodzi do takiego miejsca? Trochę się przestraszyłam bo zobaczyłam przed sobą jakąś postać. No nie, znowu on? Przepraszam bardzo, ale czy to nie zbyt duży zbieg okoliczności, że znowu go spotykam? No bo moim zdaniem to odrobinę dziwne. A zresztą takie coś nie powinno mnie dziwić bo ostatnio wokół mnie dzieją się same niewytłumaczalne rzeczy. Podszedł do mnie nieśmiało i stanął obok.
- Kim jesteś?
- Kim jestem? A kim mogę być? Dziewczyna której nie znasz.- powiedziałam z lekką pretensją, co chyba było nie fair w stosunku do niego. Przecież to nie jego wina że mi się to przyśniło.- A myślałeś że kim? Duchem?- zaśmiałam się ale on cofnął się o krok.
- Boisz się mnie?- zapytałam cicho. On ewidentnie był przestraszony.
- Nie, trochę, bo ty… przypominasz mi moją dziewczynę.
- I co w tym strasznego?- zapytałam a on nie odezwał się tylko usiadł obok mnie. Spuścił głowę wyrywając jedną trawkę i zaczął się nią bawić w rękach.
- Ona nie żyje.- powiedział cicho. Nie spodziewałam się tego, nie wiedziałam.
- Przykro mi.
- Ale ty.- popatrzył w jednej chwili na mnie- Ty mi ją bardzo przypominasz, wyglądasz jak Meggi.- w momencie od niego odskoczyłam. Wyglądam jak Meggi?! Ja jestem Meggi! Boże o co tu chodzi, zaraz zwariuję!
- Harry, idź stąd proszę albo mi wszystko normalnie wyjaśnij.
- Co się stało?
- Odejdź.
- Dlaczego? Chciałbym tu zostać, przy tobie czuję się jak przy Meg.- odsunęłam się jeszcze dalej. Co on wygaduje? Wstał i zaczął się zbliżać do mnie. Ja szłam tyłem patrząc na niego. Nie wiedziałam co chce zrobić. Napotkałam na plecach drzewo. Harry w momencie do mnie doszedł lekko przybliżając się do mnie. Pogładził dłonią mój policzek.
- Przecież to ty, moja Meg.- szepnął- Nie poznajesz mnie?
- Nie znamy się, Harry, puść mnie.- nie zrobił tego, nie puścił a wręcz przybliżył się do mnie. Czułam jego oddech i wzrok utkwiony w moich oczach. Boże, czułam się jak w niebie, ale chyba jak ktoś jest w niebie czuje się szczęśliwy a ja jedyne co teraz czułam to zdezorientowanie.
- Magdalena Małecka?- zdziwiłam się że tak dobrze potrafi wymówić moje nazwisko i imię. Powiedział to tak pewny siebie, nie rozumiem skąd wiedział.
- Tak.
- Jesteś z Polski, masz brata Bartka?- recytował nadal patrząc na mnie.
- Skąd to wiesz?
- Bo cię kocham! Nie pamiętasz mnie?- że co? Kocha mnie? Ale on mnie nie zna. Cała ta sytuacja jest jakaś chora. Powinni zawieść mnie do psychiatryka bo wyobrażam sobie że rozmawiam z Harrym. Nie rozumiem i chyba nie chcę rozumieć. Jednak ciekawość zwycięża.
- Ale skąd ty mnie znasz?
- Kochanie nie pamiętasz jak byliśmy razem? – Dlaczego on zadaje takie pytania? Jakie kochanie? Jakie razem?
- Harry, ale ja nie byłam nigdy z tobą.
- Ale wszystko się zgadza. Jesteś Magda, w dodatku pochodzisz z Polski. Dwa lata temu poznaliśmy sie na lotnisku, Niall na ciebie wpadł i rozwalił ci telefon. Potem zostałaś moją dziewczyną, byliśmy na Malediwach, potem zaszłaś w ciążę, ale wybaczyłaś mi ten głupi pocałunek u twojej babci w Polsce. Niczego nie pamiętasz?
- Ale ssskąd tty to wiesz?- wydukałam. Nic a nic nie rozumiem. On opowiadał mi właśnie o moim śnie? Ale skąd to wiedział? Skąd do cholery wiedział o mojej śpiączce?- To jest kolejny sen tak?
- Też mam takie wrażenie. Ale kochanie przecież tyle razem przeszliśmy, mieliśmy być rodzicami. Nie pamiętasz maleńkiej księżniczki?- po jego policzkach zaczęły spływać łzy.
- Pamiętam, ale jak ty? Dlaczego pamiętasz?
- Bo cię kocham, nigdy nie zapomnę. Przeżyliśmy to razem, najpiękniejszy czas w moim życiu. Jak mógłbym tego nie pamiętać?
- To wydarzyło się naprawdę?- zapytałam bardzo zdziwiona. To niemożliwe.
- Tak, ale odeszłaś, był twój pogrzeb.
- Co? Ale ja żyję. A to z pewnością mi się śni, znowu.
- Ale jak to sen? Tylko mi nie mów, że znowu mi się śnisz.- jęknął cicho trochę zawiedziony.
- Żyję, przynajmniej wydawało mi się że to na serio się dzieje. Wasz koncert i w ogóle. To pewnie przez ta śpiączkę.
- Jaką śpiączkę?
- Byłam w śpiączce i lekarz powiedział że to był sen na jawie, że nic się nie wydarzyło.
- Meggi.- przybliżył się niepewnie i przytulił mnie. Poczułam jego ciepło. Nie rozumiem, lekarz mnie okłamał? Zamknęłam oczy.- To było, wszystko się wydarzyło.
- To naprawdę się dzieje?
- Mam nadzieję ze tak.- powiedział cicho. Teraz to płakałam już razem z nim.- Jesteś prawdziwa, prawda?
- Jestem.
- Tak bardzo tęskniłem, kochanie.- oparł swoje czoło o moje. No przecież czuję jego dotyk, czuję to. To musi być prawda.- Wierzysz mi? Wierzysz że byliśmy razem?
- Wierzę.- szepnęłam znów wtulając się w jego ciało. Mimo wszystko trudno było uwierzyć w to co on mówił. Ale jakim innym sposobem by mnie znał i pamiętał to co ja pamiętam? TO musiało się naprawdę wydarzyć.
- Moje słoneczko, moja maleńka.
Spojrzałam w jego oczy. Płakały, jak moje. Mocno się w niego wtuliłam, bardzo mocno. Nie wierzyłam że to on, że trzyma mnie w swoich ramionach.
- Nie wracasz na koncert? -zapytałam cicho choć nie chciałam żeby mnie zostawiał. Przecież w każdej chwili mogę się obudzić.
- Chyba zwariowałaś, mam cię z powrotem, nie opuszczę cię nawet na minutę.
Spojrzałam na nasze splecione dłonie. To niewiarygodne. To co się dzieje na pewno się nie dzieje naprawdę. Boję się że zaraz się obudzę i dowiem się że to kolejny mój sen. Ale mam nadzieję że odzyskałam mojego Harrego. Uśmiechnęłam się szeroko przyciągając go nagle do siebie. Zaskoczony Hazz spojrzał na mnie a ja po prostu wtuliłam się w jego ciało jak mała dziewczynka tuli do siebie ojca. Zamknąłem oczy i odetchnęłam głęboko. Do moich płuc wdarł się zapach jego perfum, nie zapomniałam go, wręcz tęskniłam za tym zapachem. Potrzebowałam tego, potrzebowałam bliskości, odczucia ze ktoś przy mnie jest, po to aby po prostu być. Bez zbędnych pytań. Mimo że między nami było wiele niedomówień, właściwie nie rozumiałam za bardzo sytuacji, to chciałam się zwyczajnie nim nacieszyć. Z każdą chwila coraz bardziej upewniałam się w realności chwili. Carpe diem. Tak często to słyszę. Kto to powiedział? Cholera, nie pamiętam. Ale gość musiał być mądry. Chwytaj dzień, chwytaj chwilę. Spojrzałam na loczka, uważnie patrzył na mnie, na moją twarz i chyba próbował domyślić się o czym tak rozmyślam. Pewnie w jego głowie też pełno było pytań, na które miałam mu odpowiedzieć, albo może on wiedział już wszystko? Ale nie, przecież powiedział że był mój pogrzeb. No ale jak to? Co się ze mną działo skoro nie byłam w śpiączce? Przecież on mówi że to wszystko się wydarzyło, zresztą jego obecność tutaj, obok mnie mówi sama za siebie.
Każdy jego ruch, nawet maleńki przyprawiał mnie o dreszcze. Czy to mój Harry? Czując jego dłoń i palce splecione z moimi, mocny uścisk i to że trzyma mnie najbliżej jak potrafi o tym świadczą? Czy to znaczy że to on? Ten mój, mój wariat? Mój mały kochany loczuś? Zbyt wiele pytań krąży po mojej głowie, a nie chcę o tym myśleć. Chce wierzyć że jest MÓJ. Chcę wierzyć w to że, że to moje szczęście, że trzymam za rękę caluteńki mój świat, który wrócił i będzie przy mnie, nie zostawi już nigdy.
Uścisnęłam mocniej jego dłoń. Było już po dwudziestej trzeciej. Lubiłam być tutaj sama, pomyśleć trochę. Niechętnie puściłam jego dłoń i położyłam się na trawie. Była idealna noc. Gwieździste niebo, bez maleńkiej chmurki. Harry położył się obok mnie i odwrócił głowę w moją stronę. Ja obserwowałam niebo.
- To moje miejsce w Paryżu. Takie aby na moment się zatrzymać, pomyśleć.
- Czyli miejsce gdzie lubisz pobyć sama. Jesteś pewna że chcesz żebym był tutaj razem z tobą?
- Kiedy tutaj przychodziłam myślałam tylko o tobie. Chcę żebyś był ze mną tutaj, i wszędzie gdzie będę już na zawsze.- powiedziałam również odwracając głowę w jego stronę. Poczułam jego dłoń na mojej. Znowu odszukał ją i splótł je razem. Uśmiechnął się lekko.
- Śniłaś mi się tyle razy że nie jestem do końca pewny że jesteś prawdziwa.
- Jestem, o ile nie jesteśmy w moim śnie.
- Nie jesteśmy. Nawet nie wiesz jak ogromnie się cieszę że cię odzyskałem. Nikt mi nie wierzył, każdy powtarzał abym zapomniał, bo ty nie wrócisz. Ale ja codziennie modliłem się o cud. Prosiłem żebyś wróciła, żebyś znowu mogła czynić każdy dzień pięknym, każdą chwilę niezapomnianą. Kiedy dotykam ciebie nie mogę uwierzyć że nie jesteś wytworem mojej wyobraźni, że istniejesz. Ale ty tu jesteś, ja też jestem i będę z tobą, już nie pozwolę ci odejść. Wprawdzie nie wiem jak to się stało, dlaczego żyjesz, ale chcę cię po prostu mieć znów przy sobie, nie szkodzi że nie rozumiem, mam cię z powrotem i to jest najważniejsze.-
Jego słowa były jak miód oblewający moje serce, jak muzyka dla niesłyszącego, jak deszcz dla pustyni, jak ogień dla zapałki, dom dla bezdomnego. Miłość?-
uczucie skierowane do osoby połączone z pragnieniem dobra i szczęścia. To według wikipedi. Ciekawe, jest tyle definicji miłości ale tak na prawdę to każdy ma swoją własną. Moją miłością jest on. Kocham go całym sercem, całą sobą, oddałabym za niego życie. Bo jest tym czego w życiu pragnę, tym czego potrzebuję.

__________________________

 

 ask

gg 43034576 
tt   @Meggi__Styles

 

22 komentarze:

  1. Pamiętam jak po przeczytaniu drugiego rozdziału napisałam do koleżanki "Może to głupie, ale sama nie wiem czemu mam wrażenie, że to wszystko się wydarzyło. Że to wcale nie był sen"
    Miałam rację :')
    Mam nadzieję, że już wszystko będzie dobrze :)
    Czekam na następny xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz już wszystko rozumiem :) Słodziutko się zrobiło i mam nadzieje że przez kilka kolejnych rozdziałów potrwa ta sielanka, bo to też miło się czyta :D
    Ładnie wybrnęłaś z tej całej sytuacji, szacun za wyobraźnię :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeeej! Jak cudownie! Ale musisz wytlumaczyc jak to sir stalo ze ona zyje, bo jestem bardzo ciekawa ;) do nastepnego ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. O to mi własnie chodziło! Czekałam na ten rozdział! Jest cudowny, piękny <3
    Szkoda, że nie piszesz książki, bo z pewnością bym ją kupiła!
    ~Maja

    OdpowiedzUsuń
  5. Jezu kochana ŚWIETNIE ! Jest jest jest ! Wreszcie ! Pisz dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham too <33 Ja chcę następny ;** ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ach nareszcie oni są razem tak długo na to czekałam:D nudzi mi się już pisać po raz nie wiem który pisać że jest GENIALNY
    pozdrowienia
    + dzięki za komentarz na moim blogu :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatni rozdział był super i myślałam że lepiej już nie będzie, a jednak się da i to udowodniłaś tym :D
    Świetnie, chociaż nie wszystko się wyjaśniło, to chociaż są szczęśliwi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniały ;pp Jak fajnie że ty wyjaśnili ;p
    Ja myśle że to jej rodzice kazali lekarzowi powiedzieć że to był sen ;p Ale to takie moje przypuszczenia tylko :)
    Czekam na nastepny i weny życzę ;**

    OdpowiedzUsuń
  10. Niesamowite :D czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowny rodział, wyjasnisz mi dlaczego lekarz tak powiedził Meggi i o co codzi z rodzicami ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez mnie to zastanawia -aga

      Usuń
  12. Nie no znowu ryczę<3
    Kocham to opowiadanie, i cieszę się, że w końcu się spotkali i no mają być teraz razem, bo jak to będzie kolejny sen czy coś to zgon a chyba nie chcesz żebym umarła na zawał:)
    Przepraszam, że nie skomentowałam tamtego posta, ale miałam szlaban.
    Jeny nadal nie wierzę, że oni się spotkali, kurcze..
    Weny
    Szybko kolejny chcę już

    http://life-is-surprise-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. WRESZCIE!!! Moment na który tyle czekałam. Uwielbiam Cię, jesteś wspaniała;3 błagam dodaj następnyy kc:***** <3 -aga

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale fajowy rozdział, wreszcie znowu są dla siebie razem i mogą okazywać swoje uczucia :D
    Czuję, że jak będziesz tak wspaniale pisała dalej to szybko wzrośnie popularność twojego bloga, chociaż i tak jest on jednym z najlepszych :)

    OdpowiedzUsuń
  15. W końcu są razem!!!! czekam nn xd kocham :******* <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Taaak! nareszcie razem! ; )) nie mogłam już znieść tego że oboje cierpią ;d mam nadzieje że wszystko będzie już między nimi okeey i wyjaśni sie ta sprawa ze snem Meggi ;P
    Kocham to opowiadanie i czekam na nn! xd
    ~Klaudiaa ^^

    OdpowiedzUsuń
  17. Swietny! Wteszcie milosssssc ;)
    Do nastepnego ;**

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny rozdział ;** nie jestem pewna paru rzeczy:
    1. Dlaczego lekarz ją okłamał?
    2. Co się stało z dzieckiem skoro to się wszystko wydarzyło?
    Mam nadzieję że dowiem sie szybko xd
    Czekam na następny <333

    OdpowiedzUsuń
  19. Taaaaaak! Cudo cudo cudo cudooo! Na prawde jestes genialna.
    Czekam na nastepny rozdzial i dalsze wyjasnienia. ;*

    OdpowiedzUsuń
  20. Bożeeee jak słoodkoo <3 kocham cie normalnie! Genialne jest to opowiadanie! <3

    OdpowiedzUsuń