piątek, 5 lipca 2013

Rozdział 26



MEGGI
Siedzimy w ciszy, chyba pierwszy raz od dawna czuję się tak bardzo niezręcznie w jego towarzystwie. Nie wiem co mam mu powiedzieć. Harry też milczy, ciągle i nieprzerwanie od ponad godziny milczy. To trochę denerwujące. Nawet nie włączył radia, w samochodzie panuje grobowa cisza.
Przymknęłam oczy i odchyliłam głowę lekko do tyłu opierając ją o siedzenie. Lekko uchyliłam okno bo miałam wrażenie że zaraz tam się uduszę.
- Magda.- w tamtym momencie myślałam że wyobraziłam sobie jego głos. Nie wiedziałam że naprawdę coś do mnie powiedział. Dlatego otworzyłam oczy i popatrzyłam na niego. Rozejrzałam się przy okazji dookoła. Nie byliśmy na drodze, staliśmy gdzieś w lesie? O co chodzi?
- Dlaczego nie powiedziałaś mi od razu?-  Nie chcę cię widzieć w trumnie, nie rozumiesz? Nie mogę mu tego powiedzieć, nie chcę żeby jeszcze bardziej się martwił.
- To nie tak jak myślisz.
- A jak? Gdybyś mi ufała przyszłabyś z tym do mnie. Kocham cię ponad wszystko, wiesz że dla ciebie jestem gotów zginąć.- wzdrygnęłam się na jego słowa. Dlaczego mówi to samo co Lucas? On nie zginie, nie może!
- Harry, kocham cię, bardzo cię kocham. On mi groził, dlatego ci nie mówiłam. Zabronił mówić komukolwiek, a ja wierzyłam że dzięki temu nikomu nic nie zrobi.
- Nic ci już nie zrobi, rozumiesz? Nie pozwolę mu na to.- Hazz odpiął pasy i przytulił się do mnie. Raczej to mnie przytulił do niego.
- Ufam ci Harry, nie myśl sobie że nie.
- Dobrze, pamiętaj że jestem z tobą, damy razem radę, obiecuję.
- Tak damy radę.- powtórzyłam zatapiając się w pocałunku. Jego wargi były zawsze czymś innym. Teraz smakowały bezpieczeństwem, tym które obiecał mi zapewnić.
Niestety nie mógł dotrzymać danej mi obietnicy.
Dostrzegłam światło, światło z samochodu nadjeżdżającego z naprzeciwka. Nawet nie wiedziałam że tam jest dalej droga. Po chwili światło nadbiegło też i z tyłu naszego samochodu. Spojrzałam na niego przestraszona. Harry nerwowo wiercił dziurę w moich oczach uparcie się w nie wpatrując.
- Kocham cię, pamiętaj o tym. Weź telefon i zadzwoń na policję. Pamiętaj że pomożesz mi tylko wtedy kiedy będę wiedział że jesteś bezpieczna. Nie obracaj się, nie słuchaj niczego, po prostu biegnij przed siebie. Jesteśmy dziesięć kilometrów przed Londynem, droga w prawo z głównej, powiedz to policji. Proszę kochanie, uciekaj.- otworzył drzwi od mojej strony pochylając się nade mną. Złożył szybki pocałunek na moich ustach.- Uciekaj.- szepnął. Szybko wyszłam z samochodu biegnąc w kierunku lasu. Jezu, co ja robię, co on mówił. Pamiętam ledwie połowę tego co wypłynęło w tak szybkim tempie z jego ust. Oparłam się zmęczona o drzewo żeby choć na moment odpocząć. Szybko wybrałam numer na policję.
- Dzień dobry, jestem 10 kilometrów przed Londynem, chciałam zgłosić napad.
- Spokojnie, powiedz co się stało.
- Ktoś nas napadł, ja uciekłam. Jesteśmy w jakiejś leśnej drodze, na prawo od głównej. Ostatnie co pamiętam to taki ceglany kościół. Proszę szybko przyjedźcie.
- Już jedziemy. Nie ruszaj się stamtąd. Kto tam jest oprócz ciebie?
- Mój chłopak, ale on nie uciekł.
- Ilu jest tamtych?
- Nie wiem, żadnego nie widziałam, mieli dwa samochody.
- Dobrze, odejdź jak najdalej od tego miejsca.
Wyłączyłam telefon i zamknęłam oczy. Wzięłam głęboki oddech próbujący poukładać sobie to wszystko co się teraz stało. Spojrzałam w kierunku świateł które przebijały się między drzewami. Nie mogę go zostawić, co jeśli mu coś zrobią. Było już ciemno, dookoła nic nie widziałam. Ale musiałam zawrócić, nie potrafiłam uciec zostawiając go na pastwę losu. Zbliżyłam się do samochodów ale zostałam jednak w krzakach. Schowałam się tak żeby mnie nie zauważyli. Za to ja widziałam bardzo dokładnie to co się tam działo. Ale chyba byłoby lepiej gdybym nie widziała. Harrego trzymało dwóch wielkich facetów. Dwóch pozostałych stało przed nim szyderczo się uśmiechając. Dostrzegłam też Łukasza stojącego obok nich.
- No i co? Teraz już nie jesteś taki mądry? Zadarłeś z niewłaściwą osobą.- powiedział do Harrego. Podszedł bliżej i stanął naprzeciwko niego, twarz Łukasza była o kilka centymetrów oddalona od Harrego. Znów posłał mu uśmiech, okropny uśmiech.
- No co? Ta mała dziwka uciekła? Pewnie patrzy na to wszystko gdzieś z boku, a niech patrzy jak cię zabijamy.- zakryłam usta dłonią nie chcąc żeby mnie usłyszeli. Łzy lały się mi po twarzy nieco utrudniając widoczność.
- Ta szmata ci już nie pomoże.- powiedział patrząc mu prosto w oczy. Harry nie wytrzymał i wyrwał się tym dwóm którzy go trzymali i przywalił Łukaszowi pięścią w twarz. Jego obstawa nie czekała długo z powrotem obezwładniając Harrego. Widziałam jak mój chłopak wykrzywił twarz w bólu kiedy jeden z nich wykrzywił jego rękę. Łukasz podszedł do niego i kopnął go w krocze. Był wściekły, nie panował nad sobą, miał ochotę zabić mojego kochanego.
- To za to co zrobiłeś rano! Mnie się nie bije pieprzony cioto! – wrzeszczał dając Harremu kolejne ciosy w brzuch. Nie mogłam na to patrzeć. Nie mogłam.
Dostał w policzek, potem w drugi. Z nosa popłynęła mu strużka krwi. Muszę coś zrobić, nie mogę pozwolić na to co oni z nim robią. Przecież on tego nie wytrzyma. Co robić, co robić?
Jego biała koszulka powoli stawała się czerwona. Ciosy które przyjmował były przepełnione taką siła i wściekłością. Cała swoją złość Łukasz wyładowywał na Harrym. Widziałam że już nie może stać. Gdyby nie goście którzy go trzymali na pewno by upadł. Najgorsze było to że nawet nie miał się jak bronić. Tamtych było zbyt wielu.
Poczułam uścisk w talii. Od razu się wyrwałam ale osoba która mnie chwyciła zrobiła to znowu.
- Mam cię ślicznotko.- ohydny szept przy moim uchu przyprawił mnie o dreszcze. Próbowałam się wyrywać, ale byłam zbyt słaba. Nie łatwo było pokonać dwumetrowego, napakowanego faceta. Zwyczajnie przerzucił mnie sobie przez ramię i ruszył w kierunku samochodów. Prawię nikt nie zauważył naszego pojawienia się. Pewnie facet który mnie złapał szukał nie od początku.
- Luc, zobacz koga mam.- zaśmiał się złowieszczo stawiając mnie na ziemi. Łukasz się obrócił i zaśmiał tak samo ohydnie jak poprzednio facet.
- No no no, kogo my tu mamy. – spuściłam wzrok na ziemię. Nie chciałam patrzeć na niego.- Spójrz na mnie suko.- warknął już mniej milej niż poprzednio. Zbliżył się szybkim krokiem w moją stronę uderzając mnie w twarz.- Patrz na mnie jak do ciebie mówię- warknął.- No spójrz co zrobiłem z twoim chłoptasiem. Tak jak obiecałem, wyląduje na cmentarzu.- ich śmiech wypełnił całą moją głowę. Czułam się tak źle, byłam przerażona, co oni mu zrobią?
- Szkoda by było żeby taka ślicznotka sie zmarnowała no nie Joe?- uśmiechnął się.- możesz się zabawić.
Poczułam wielkie szorstkie łapy na moim brzuchu. Facet który przed momentem stał za mną pilnując żebym nie uciekła przyparł swoje ciało do mojego ciała całując moją szyję. Zaczęłam się wyrywać jak tylko mogłam. Nic nie pomagało. Gość stawał się coraz bardziej brutalny. Jego ręce rozerwały moją bluzkę. Odwrócił mnie przodem do siebie i tak samo zszarpał ze mnie mój stanik. Mocno zacisnął ręce na moich biodrach tak że aż pisnęłam z bólu. Posadził mnie na masce samochodu. Popchnął mnie przez co uderzyłam głową o maskę. Jego łapy macały moje piersi. Po chwili zbliżył tam swoją twarz ssąc moje sutki i je mocno gryząc. Sprawiał mi tym  ogromy ból.
- Zostaw ją!- usłyszałam krzyk, tak cichy krzyk jak jeszcze nigdy. Harry był na skraju wyczerpania. A jednak ciągle przyjmował zadawane mu ciosy.  Facet który się znęcał nade mną nie miał już na sobie spodni.
- Zrób mi dobrze.- warknął ściągając z siebie bieliznę. To było coś czym najbardziej się brzydziłam. Chciał żebym zrobiła mu loda. Nawet nie ruszyłam się z miejsca, nie drgnęłam.
- Chcesz żeby on zginął?!- krzyknął pokazując na Harrego. Spojrzałam w jego kierunku. Patrzył na mnie z bólem wyrysowanym na twarzy. Jego jęki słyszałam ciągle, z każdym razem kiedy Łukasz go po raz kolejny uderzył.
- To weź się do roboty.- nigdy w życiu nie czułam się tak upokorzona. Zbliżyłam się do jego członka i z obrzydzeniem wzięłam go do buzi. Fuuj zaraz zwymiotuję. Zaczęłam lekko powoli ruszać językiem wokół jego przyrodzenia.
- Tylko na tyle cię stać? Łukasz mówił ze byłaś dobra w te klocki! Kurwa, bo nie ręczę za siebie.- Jego pięść wylądowała na moim policzku, poczułam że z nosa cieknie mi krew. Z powrotem włożyłam członka do ust i zrobiłam co musiałam. Facet jęczał z rozkoszy a mi chciało się wymiotować kiedy go słyszałam.
- Jezu, pierdolona suko, chcę więcej.- jego jęki stawały się donośniejsze. Poczułam mocne szarpnięcie za włosy. Zastałam odciągnięta przez Łukasza od faceta.
- Co do cholery?
- Zamknij się, moja kolej.- warknął do niego Łukasz dosłownie rzucając mną o drzewo. Poczułam mocny ból w przedramieniu, po czym upadałam na ziemię. On chwycił mnie za szczękę jedną ręką a drugą wsadził za moje majtki mocno ściskając mój tyłek. Nim zdążyłam zareagować przyparł mnie do drzewa kładąc dłonie na piersiach. Ścisnął je mocno.
- No kochanie, pokaż mi na co cię stać. – szepnął mi do ucha. Ręce zjechały niżej do zapięcia moich spodni. Szarpnął mną podnosząc do góry tak że oderwałam się od ziemi i przejechałam plecami po korze drewna. Poczułam pieczenie na plecach. Zaczął lizać moje piersi zsuwając jednocześnie moje spodnie. Wsadził rękę za gumkę od moich majtek
- Łukasz proszę , nie rób tego- wydukałam przez łzy.- Błagam.
- Tak, proś mnie, błagaj, chcę byś była moją niewolnicą.- jednym ruchem pociągnął za majtki zdzierając je ze mnie. Pociągnął mnie za sobą popychając na ziemię. Uderzyłam chyba o jakiś kamień bo znów poczułam mocny ból na dole pleców. Usiadł na mnie przytrzymując moje nadgarstki nad moją głowa. Przytrzymując to mało powiedziane, czułam że zaraz je mi tam powykręca. Spojrzałam na bok, gdzie w niedalekiej odległości znajdował się Harry.
- Patrz na mnie.- warknął mój oprawca. Nie ruszyłam się, zamknęłam tylko oczy, nie chcąc widzieć ani jego, ani tego jak katują Harrego. Leżał zakrwawiony na ziemi a trójka kolesi stała nad nim i nie dawała za wygraną. Bili go, kopali.
- Cholera jasna! Ogłuchłaś zdziro?! Powiedziałem, patrz na mnie!- Odwróciłam niechętnie wzrok i popatrzyłam na jego twarz. Nawet nie wiem kiedy znów oberwałam z pięści.
- Proszę, niech go zostawią, zrobię co zechcesz.- prosiłam znów patrząc z bólem na mojego chłopaka.
 -Oj kochanie, najpierw się bardziej postaraj, chcę żeby on widział jak nam dobrze.- mówiąc to pozbywał się swoich spodni.
- Łukasz błagam, zostaw mnie, proszę- to nic nie dawało, a właściwie to dostałam tylko przez to kolejny raz. Zdenerwował się.
- Zamknij się dziwko! Jesteś nic nie wartą szmata, zginiesz tu razem z nim! Ale najpierw się zabawimy. Masz krzyczeć moje imię z rozkoszy rozumiesz!? Krzycz!- mimowolnie krzyknęłam z bólu jaki mi zadał. Wszedł we mnie mocno tak że nie potrafiłam wytrzymać. Zacisnęłam mocno powieki krzycząc głośno. Łzy mimowolnie znowu wylały się z moich oczu. Odwróciłam głowę w prawą stronę, gdzie zobaczyłam ledwo leżącego już chłopaka. Patrzył na mnie, na nas, na to jak Łukasz porusza się we mnie jęcząc z rozkoszy. Nie wiem co bardziej rozrywało mnie od środka. To że widziałam takiego Harrego, czy niemiłosierny ból jaki sprawiał mi Łukasz czy to że Harry widzi jak ja cierpię, widzi mój płacz. Chyba powoli tracił przytomność. Jego oczy już prawie były zamknięte.. Otwierał je tylko co jakiś czas. Co chwilę byłam uderzana w twarz nie mówiąc o tym że Łukasz ciągle mocno zaciskał dłonie na moim ciele. Ciągnął za włosy zmuszając żebym krzyczała jego imię.
- Przepraszam- wyczytałam z ust Harrego. W jego oczach widziałam tylko łzy.
- Kocham cię- szepnęłam praktycznie niesłyszalnie mając nadzieję że zrozumie to co chciałam mu powiedzieć. 
_______________________________________

 Więc zbyt długo trwała już ta sielanka w ich życiu, czas zacząć mieszać. Hahah, Tak w ogóle to tak się zastanawiam czy ja aby za bardzo was nie rozpieszczam dodając tak często rozdziały. Jeszcze mi się przyzwyczaicie i co potem będzie...? A tak serio, kocham, dziękuję i bardzo kocham. Ogólnie rzecz biorąc za całokształt komentarzy i wejść, uwielbiam was miśki ;)

I tym razem przepustką do rozkoszowania się kolejnym rozdziałem jest 26 komentarzy.

 ask

34 komentarze:

  1. O bożeeee. Czy nie mogło byc już dobrze cały czas??
    Padłam jak to przeczytałam ,... nie wiem co powiedziec,.. straszneee ! ale rozdział świetny
    -Domi<3

    OdpowiedzUsuń
  2. o Boże , ja już chce następny <33

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział świetny, ale to co się zdarzyło tam to jest straszne :/ . Nawet nie czytałam niektórych momentów ......Czekam na kolejny :) Mam nadzieję, że policja tam już przyjedzie czy coś. ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Nieee....Matko nie moze tak być :( Cudowny rodział ale ja chce sielankę :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie wole sielanke, no ale nie mamy na to wplywu.
    jestes najlepsza ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. O nieeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!!!
    Oni muszą przeżyć!!!!!!
    Sielanka była naprawdę cudowna, myślałam że dalej ją pociągniesz , a tuu to!!!!!!
    Zbulwersowana ZuzA

    OdpowiedzUsuń
  7. OMG To było straszne co oni im zrobili ale mam nadzieje że wszystko będzie dobrze :)
    czekam na next ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. ja chyba zaraz wybuchnę matko jaka akcja ob szybko pojawiła się pilosja w samą porę!!!!!!!!1

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG nie mam słów

    OdpowiedzUsuń
  10. Boże! Jesteś niesamowita! Jak ty to zrobiłaś? Rozdział jest niesamowity! Aż brakuje mi słów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Biedna Meggi biedny Harold

      Usuń
  11. O jprdl!(sorki za ale to taki odruch, jak to przeczytałam)
    Niech to będzie tylko zły sen Megg, pliss,albo niech policja szybko przyjedzie.
    JA CHCĘ SIELANKĘ, dlaczego nie może być sielanka cały czas i git.
    Dobra nie czytaj tego to tak z emocji.
    Rozdział świetny, choć straszny...
    biedna Meg, biedny Harry
    Czekam na nn:*
    zmieniłam angel na crazy mofo jak coś:)
    Weny

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowanie bardziej wolę taką akcję niż sielankę! Jesteś najlepsza!! Rozdział jest cudowny!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale ten Łukasz to świnia.
    Już czekam na następny:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kur...nawet nie wiem, co napisać. Zamurowało mnie. Nie wiem jak ludzie mogą być tak bezczelni, a ta cała policja w Londynie to gorsza niż w Polsce chyba. Ale przecież oni są dal siebie stworzeni, więc na pewno wyjdą z tego cali i zdrowi, i najważniejsze, że dalej będą razem :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ave! Nareszcie!
    Przepraszam, za to co napiszę, ale Ty masz takie wahania w pisaniu. Czasami piszesz genialnie, a czasami piszesz nudno i strasznie przewidywalnie. Jak na przykład to z Lucasem. Od razu można było się domyślić kto to jest. Ogólnie praktycznie od początku ta druga część taka była, może z maleńkimi wyjątkami. Jednakże! Tej akcji się nie spodziewałam, jest świetnie opisana i wymyślona.
    Zastanawia mnie tylko czemu Harry nie mógł odjechać i uciec samochodem, jak zobaczyli tamte dwa? Przecież ma zapewne dobre auto, więc spokojnie mógłby nim uciec. Ehkem.
    W każdym bądź razie ten rozdział jako pierwszy od dawna mi się podoba. Świetny. Może nie komentuję, ale czytam, wybacz.
    Mam radę. Może nie stawiaj na ilość i częstotliwość, ale na jakość? ;) Po prostu przemyśl zanim zaczniesz pisać, to pewnie będzie lepiej. Tak jak obecny, powyższy, świetny rozdział.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. jejku! nie mam słów!

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie ich ratują ?!!!błagam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Sumer, jestem pełna podziwu twojego talentu.
    Mam nadzieję, że policja jak najszybciej przyjedzie.
    Dołączę się do koma nade mną, oni muszą przeżyć, bo inaczej tej historii nie będzie, to właśnie tu i na poprzednim blogu zaczęła i rozwinęła się historia Meg i Hazzy i ich miłości, więc myślę, mimo wszystko już nic ich nie rozdzieli.
    Co do rozdziału Po prostu brak słów, kocham<333

    OdpowiedzUsuń
  19. Jesteś najlepsza, masz talent dziewczyno.
    Akcja powalająca, rozwaliła mnie, serio się tego nie spodziewałam, choć jak parę komentarzy wyżej jak pojawiły się te samochody to myślałam,że Hazz im ucieknie swoją odskulowa bryką, w końcu za coś to prawo jazdy dostał, no nie, harry?.
    Rozdział świetny<33

    OdpowiedzUsuń
  20. Rozwaliłaś system dziewczyno, co za rozdział.
    Genialne, w ogóle się tego nie spodziewałam.
    23 kom, więc ludzie KOMENTOWAĆ!!!
    Czekam na nn:*

    OdpowiedzUsuń
  21. Ciekawe co się teraz z nimi stanie, mam nadzieję, ze policja ruszy dupe i przyjedzie.
    Biedna Meg i Hazz
    Rozdział MEGA!!!
    Weny, dużo...

    OdpowiedzUsuń
  22. Oo jaa nie spodziewałam się tego O.o
    I nie pomyślałabym że ona mu ten tego.
    Kurde ten rozdział jest straszny ... ale napisany świetnie :)
    Czekam aż ta policja przyjedzie.
    Jednak wolę jak jest wszystko dobrze :)
    Czekam na następny ; )

    OdpowiedzUsuń
  23. Jest już 26 kom=next

    OdpowiedzUsuń
  24. Ach ten dreszczyk (a nawet dreszcz) przy czytaniu. Tak strasznie szkoda mi Meggi, wszystko co złego w jej życiu nie przydarzyło się z jej winy. Tak samo współczuje Harremu, który po prostu zakochał się z wzajemnością w dziewczynie, a ktoś nie chce dopuścić do ich szczęścia. Ale oni pokażą co to jest PRAWDZIWA MIŁOŚĆ <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Ooooooooooooooooo ale akcja . Szczerze to wgl sie nie spodziewałam czegoś takiego... matko jestem meeeeega ciekawa co bedzie dalej , jak to wszystko sie rozstrzygnie. Czekam niecierpliwie na nn ;).

    OdpowiedzUsuń
  26. Mysle ze ten gwałt nie był, aż tak porzebmy. Jednak to Twoja decyzja.

    Weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Fajnie przemyślany rozdział...
    Ale czy był potrzebny ten gwałt ?
    Aby tylko nie była w ciąży...
    A tak to reszta super jak zwykle :)

    OdpowiedzUsuń
  28. wow po prostu wow
    brak słów, ale czy to musialaś popsuć AŻ tak????
    mam nadzieje że oboje przeżyją
    policja z londynu powina pojawić się już w momencie gdy Łukasz pociągnął Meg bo cała wcześniejsza akcja trwała z jakieś 20-25 min więc ile oni jechali na godzinę że jeszcze się nie zjawili???? 10 km spokojnie można przejechać w czasie 20-25 min. to tylko takie moje gdybanie i podziwianie tego opowiadanie.
    mój komentarz jest 33 więc mam nadzieje że jutro może jeszcze dziś pojawi się 27 rozdział :DDD
    POZDRAWIAM I ŻYCZE WENY
    PATKA STYLES

    OdpowiedzUsuń
  29. Brak mi słów, bo rozdział mocny, ale trochę brutalny, emocje mną targały kiedy to czytałam..

    ~Bela

    OdpowiedzUsuń