piątek, 18 października 2013

Rozdział 48


Niall
Właściwie to było już ciemno, ale Connie chyba nie śpieszyło się do tego żeby być jakoś specjalnie szybko w domu. Pocierała o siebie swoje ręce pewnie aby się choć odrobinę rozgrzać.
- To co? Wracamy?
- Wracamy gdzie? Do biblioteki?- uniosła jedną brew ku górze.
- Miałem plan odprowadzić cię do twojego domu, oczywiście jeśli się zgodzisz.- posłałem jej uśmiech a ona tylko na mnie spojrzała i pokiwała głową.
- Myślę że mogę ci zaufać i nie zgwałcisz mnie po drodze.
- No nie wiem nie wiem, jesteś śliczna, więc to na prawdę nie będzie prosta decyzja.- po raz kolejny przyprawiłem ją o czerwone policzki. Mimo że i tak były zaczerwienione przez mróz to teraz jeszcze bardziej ją zawstydziłem. W ogóle chyba jeszcze nie wspominałem o tym że wygląda przeuroczo tak owinięta grubym szalikiem i z czapką na głowie. Wprawdzie wystaje jej grzywka ale całe pozostałe włosy są schowane.
Connie wskazywała nam drogę i na szczęście okazało się że wcale nie było to daleko od naszego domu. Lecz kiedy ujrzałem jej miejsce zamieszkania o mało oczy na wierzch mi nie wyszły. Dom był bardzo mały, szary, w ogóle jakiś taki brudny. Spojrzałem na nią zdziwiony i dopiero wtedy zrozumiałem że jestem niemiły. Connie patrzyła w ziemię jakby wstydziła się tego gdzie mieszka. Ale nie okłamywała mnie, lecz przyprowadziła tutaj. Za to jestem jej ogromnie wdzięczny.
- No to do zobaczenia.- uśmiechnąłem się do niej na co ta podniosła głowę do góry wlepiając we mnie te duże brązowe oczy. Aż mnie coś ścisnęło w środku kiedy zobaczyłem że są zaszklone.
- Connie, mała, czemu płaczesz?- przybliżyłem się do niej i przytuliłem. Ta wtuliła się we mnie i rozpłakała jeszcze bardziej.
- Nadal chcesz się ze mną spotykać?- wydukała cicho. Ale jak to nadal? Przyczepiła się do mnie jak pijawka. Ledwo mogłem oddychać. Oplotła mnie rękami i przyczepiła swój policzek do mojego torsu.
- No bo…- łkała mi w tors, a ja nie wiedziałem co zrobić. No bo dziewczyna mi się rozpłakała a ja pojęcia nie miałem o co chodzi. O ten dom?- No bo ty, ja… myślałam że… jak zobaczysz, że mieszkam tutaj to… to… nie będziesz chciał już…
- Ej Connie, spokojnie. Jasne, że będę chciał się z tobą nadal spotykać. Nie ważne gdzie mieszkasz, to ciebie lubię, nie twój dom.
Odsunęła się ode mnie i spojrzała na mnie uśmiechając się. Jej łzy nadal widoczne były na jej policzkach, ale uśmiech i tak się tam wdarł.
- Dziękuję Niall.
- No już dobrze. Poradzisz sobie sama?- Wiem, głupie pytanie. I choć czułem że nie powinienem zostawiać jej teraz samej, to czułem też że nie chciałaby może żebym patrzył na to co jest w środku. Może będzie jej jeszcze bardziej głupio? Tego na pewno bym nie chciał, bo wiem jak się zawstydza kiedy stanęliśmy przed domem.
- Tak, do zobaczenia.- zbliżyła się do mnie i pocałowała mój policzek. Nie zważając na nic  przyciągnąłem ją jeszcze raz do siebie i przytuliłem. Uśmiechnąłem się widząc że już jej przeszło.
- Gdybyś jednak czegoś potrzebowała, zadzwoń.

Stałem tam jak idiota gapiąc się w drzwi za którymi zniknęła. Sam do siebie się uśmiechnąłem. Chyba powinienem być wdzięczny za to że spotkałem na swojej drodze tą dziewczynę. Nieświadomie wyrwała mnie z tego wszystkiego co mnie otacza. Byłem przytłoczony tym że wszyscy dookoła są jacyś inni. Odkąd Harry zniknął nic nie jest tak jak było, w ogóle to od momentu kiedy wyprowadziła się Meggi. Potem Hazz nie był sobą, nam udzielało się jego samopoczucie, poza tym byliśmy na niego wściekli za to co zrobił. Teraz niby między nami jest już w porządku, ale on już z nami nie mieszka. Ale i tak jest już ok, mam nadzieję że sobie wczoraj wszystko z Meg wyjaśnili.
Aż tu nagle zachciało mi się tamtego dnia pójść do biblioteki. Ja? Biblioteka? To serio u mnie było rzadko spotykane. Poznałem tam Connie, i ona w jakiś sposób pomogła mi swoim towarzystwem i nadal nieświadomie pomaga zapomnieć o tym że w domu nie czaka już na mnie czwórka przyjaciół którzy martwią się o to co robię, czy wszystko u mnie ok. Bo wszyscy są zajęci Harrym i Meg. Wszystkich interesuje tylko to, a jak nie to mają swoje własne problemy, swoje dziewczyny, no ok., tylko Zayn ją ma ale Liam i Louis jakoś nie siedzą całymi dniami w domu jak ja.

- Możemy wiedzieć gdzie ty byłeś?
Nie wierzę. Cała trójka siedzi w salonie i patrzy na mnie. Nawet nie zdążyłem całkiem się rozebrać. Co ich napadło? Ostatnimi czasy jakoś nie interesowało ich to o której wracam,  skąd wracam i czy w ogóle wracam. Fakt, już grubo po północy, trochę się z Connie zasiedzieliśmy. Kiedy sobie o niej przypomniałem to sam się do siebie uśmiechnąłem. Bo jak tu się nie uśmiechać, kiedy wiem, że jestem jedyną osobą która sprawia ze uśmiech pojawia się z kolei na jej ustach?
- Niall!
- Co?
- Martwiliśmy się.- prychnąłem pod nosem. A to ironia. Ja tu sobie wracając myślę o tym, że nikt na mnie nie czaka zamartwiając się, a oni mi mówią że się martwili i czekają teraz na moje wyjaśnienia. To dziwne.
- Ok, nic mi nie jest.
- Nie o to chodzi!- krzyknęła Emily. Hmm… Emily, chyba ja ostatnio zaniedbałem. Ale co mam poradzić? Próbuję zapomnieć!
- Byliśmy u Harrego, pogodzili się, rozumiesz!- krzyknął szczęśliwy Louis. No i to by było na tyle jeśli chodzi o „tak, Niall, przejmujemy się też tobą”
- Serio? To świetnie!- na prawdę się ucieszyłem. Przecież wszyscy wiedzieliśmy od dawna, że oni są ze sobą już na zawsze. Za to nikt nie wie tego ile ja bym dał żeby znaleźć już tą na zawsze. I naprawdę chciałbym wierzyć w to, że Connie może być kimś takim. Tylko w chwili obecnej nie jestem w stanie tego stwierdzić.
- Noo, i to jak się pogodzili.- zaśmiał się Zayn na co Katie zareagowała uderzeniem go w ramię. Aha?
- Hazz powiedział że nie wiedział co powiedzieć jak mu otworzyła drzwi więc ją pocałował i wylądowali w łóżku.- wytłumaczył Lou na co uniosłem obie brwi w zaskoczeniu. Mmm, niezły plan Styles, serio warty powtórzenia. I szczerze, po zboczonej naturze Harrego można było się tego spodziewać, ale sądziłem że w tym wypadku wyciągnie z kieszeni jakieś przeprosiny romantyka.
- No nie powiem, tego się po nich nie spodziewałam.- stwierdziła Em na co ja na nią spojrzałem, zaczerwieniła się trochę. Cholera Niall, ciągle jest jak dawniej. Emily… jest śliczna, jest na prawdę śliczna, ale. No i tu się pojawia cholerne ale. Zawsze będzie dla mnie kimś więcej, tylko że chyba już nie chcę żeby w prawdziwym życiu była kimś więcej. Bo co ja bym zrobił gdyby dziś powiedziała że mnie kocha? To zupełnie teoretyczna wersja, ale co jeśli stała by się realna? Przecież ja już nawet nie wiem co do niej czuję! Przez ostatnie miesiące byłem tego pewien, jak i tego że ona nie czuje tego co ja. Teraz czuję że jest na odwrót. Posyła mi jakieś niezrozumiałe dla mnie spojrzenia. Jakby faktycznie coś więcej do mnie czuła! A ja zauważam to dopiero teraz! Nie jest dobrze, Horan! Bo taka mała, czarnowłosa dziewczyna, skutecznie wyleczyła cie z miłości do Emily.
- No ok, ale Horan, gdzie ty się podziewałeś przez ten czas co?
- Byłem z Co- woooohoho. Przystopuj trochę. Tak się zamyśliłem myśleniem o Connie i Em że prawie im powiedziałem. Ale nie chciałem, z jakiegoś powodu nie chciałem im powiedzieć o tym że ją poznałem. Dlatego urwałem w połowie zdania i teraz zastanawiam się co powiedzieć.
- Z kim?
- Z kolegą.- westchnąłem z ulgą że jakoś wyszedłem z tego czegoś.
- I z powodu wyjścia z kumplem tak się szczerzysz?- ja się szczerzę? Możliwe, bo jak o niej myślę to sam uśmiech się pcha na usta. Kiedy widzę jej twarz przed sobą, jak związuje włosy z tyłu, tak byle jak a jednak wygląda tak cholernie pociągająco. Że co? Jak ? Horan, nie pomyślałeś tego! Wcale nie!
- W dodatku odpłynął, Niall! Zakochałeś się czy co?- stwierdził Zayn Nie, nie nie, na pewno, sto procent NIE!
- Co? Zayn, niby w kim?
- A o kim tak myślisz? - uśmiechnąłem się po raz kolejny sam do siebie. Bo nie myślałem o Connie, a w życiu! Przecież ja myślałem tylko o koledze z którym spędziłem wieczór. Tak przyjemny wieczór.
- O nikim.

Meggi
Westchnęłam kiedy tylko otwarłam oczy. Wielkie okno które znajdowało się naprzeciwko łóżka wpuszczało do pomieszczenia promienie słoneczne. W ogóle jakoś nie miałam ochoty wstawać. Jednak nawet nie miałam czasu żeby się nad tym zastanowić bo usłyszałam huk. Jak się okazało Harry odrobinę za mocno otworzył sobie drzwi nogą, to znaczy kopnął je tak że odbiły się od ściany i ponownie zamknęły. Cichy chichot wydobył się z moich ust. Co za kochany idiota. Otworzył je ponownie również nogą ale odrobinę lżej. No bo kto by się nie śmiał gdyby zobaczył ten niewinny uśmiech na jego ustach? Po prostu jest kochany, stara się, mimo iż wie, że jestem jego już na zawsze. Przecież nie zostawię go już nigdy w życiu. No chyba że wywinie jakiś numer. Ale tego mi już nie zrobi.
- Dzień dobry słoniku.- położył na moich kolanach tacę ze śniadaniem. Wszystko wyglądało bardzo apetycznie, z wyjątkiem tego naleśnika z serem. Z serem? Chyba moje małe kochanie zapomniało sobie że nie lubię sera. Wcisnął się na miejsce obok mnie i poprawił teatralnie swoje loki. Tak, wiem Styles, że jesteś seksowny, nie musisz mi tu wykonywać takich ruchów.
- Cześć.- cmoknęłam go delikatnie w usta.- Powiedzmy że w podziękowaniu za śniadanie nie obrażę się za słonika.
- Powiedzmy że twój uśmiech będzie dla mnie wystarczająco dobrą nagrodą.- położył się obok mnie zabierając jedna truskawkę z mojej tacy. Jego jedna ręka wylądowała na moich plecach, kreśląc na nich niezidentyfikowane przeze mnie wzory.
- Dlaczego nie jesz?
- Jadłem już. Nie wiem czy wiesz ale jest już po jedenastej.- uśmiechnął się podkładając drugą wolną rękę pod swoją głowę i wkładając owoc do buzi.
- Że co? Przecież ja mam pracę! Szef mnie zabije!- prawie zwaliłam  z siebie tace wstając szybko z łóżka. Pobiegłam do walizki, którą swoją drogą trzeba rozpakować po jakieś rzeczy. Lecz powstrzymał mnie śmiech Stylesa!
- Co w tym zabawnego?- stanęłam przed nim opierając obie ręce na biodrach. Już wtedy wiedziałam, że coś tu nie gra.
- Po pierwsze to wyglądasz mega seksownie w tej bieliźnie.- poruszał brwiami zagryzają wargę na co ja go zgromiłam wzrokiem.- Po drugie dzwonił Stinnson i zajęcia z pierwszą grupą masz odwołane, a drugie zaczynasz o piętnastej.
- Ty…- zmrużyłam oczy i rzuciłam się na łóżko, na niego.- Ty podły człowieku!- szepnęłam wprost do jego ust na których nadal widniał cwaniacki uśmieszek. Tak nie robimy panie Styles! Perfidnie wykorzystał swoją wiedzę na temat mnie. Wiedział że zacznę panikować, i chciał to tylko zobaczyć. A ta kołdra była taka ciepła.
- Słucham?- udał niedowierzanie, zbliżając swoją twarz do mojej. Robi sobie ze mnie żarty a teraz chce się całować?!
- Jesteś okropny.- szepnęłam znowu, zaśmiał się i muszę przyznać że zrobił to bardzo uroczo. W dodatku jego strój nie pozwalał o sobie zapomnieć. Białe bokserki leżały na nim tak, że aż się chciało go zjeść. Trzeba mu przyznać, jest cholernie seksowny, ale przecież ja tego nie widzę! No i mam śniadanie. Harry jednak przeturlał nas będąc tym razem nade mną. Przygwoździł moje nadgarstki nad moją głową do łóżka.
- I co teraz?
- Teraz chciałabym zjeść śniadanie.- uśmiechnęłam się do niego próbując się uwolnić, jednak co tu dużo mówić, on jest o wiele silniejszy. Zbliżył się do mojej twarzy i zanim mnie pocałował powiedział jeszcze
- A ja chciałbym dostać od ciebie przedwczesny deser.
Później już jego usta odnalazły moje. Hmm… wszystko byłoby idealne gdyby ktoś nam nie wparował do pokoju.
- Hej Meg, słuchaj, nie masz może lakieru do włosów bo mi się skończył?- i po raz kolejny dostrzegam kolejne podobieństwo w Harrym i Gemmie. Nie przejmuje się niczym, nie zwraca uwagi na to co robią inni, po prostu pyta o to co jej potrzebne.
- Gems, serio? Zajęci jesteśmy.- Harry nie krył swojego niezadowolenia. Odwrócił głowę w stronę dziewczyny i spiorunował ją wzrokiem. No no Styles, niedługo ją powalisz na ziemię takimi wściekłymi spojrzeniami.
- Zamknij się, to jak masz?- Niezadowolony chłopak wydał z siebie cichy jęk, po czym zszedł z mojego ciała, pozwalając mi na to bym mogła zrobić to samo.
- Możesz wyjść z naszego pokoju?
- Nie mogę. – wystawiła mu język na co ja się zaśmiałam. Ich bratczyno-siostrzane rozmowy były naprawdę przezabawne. Kłócili się ignorując innych będących w pokoju. Jak zawsze zresztą
- Zaczekaj chwilę.- pokręciłam głową z rezygnację i zostawiłam ich tam żeby się posprzeczali w spokoju. Oni dnia bez tego nie przeżyją więc już nawet nie reaguję na te ich rozmowy. Przyniosłam z łazienki to o co prosiła i wróciłam do pokoju. Podałam jej lakier i stanęłam na palcach aby dosięgnąć usta Stylesa.
- Daj spokój.- szepnęłam kiedy znów go pocałowałam, objął mnie w talii przyciągając bliżej siebie. Oderwałam się od niego i usiadłam na łóżku patrząc to co mi zrobił na śniadanie. Wzięłam sobie kanapkę z serkiem topionym i zaczęłam ją jeść. Serek topiony może być. Ale bierzcie ode mnie to białe paskudztwo!
- Masz na dziś jakieś plany?- Harry poszedł do garderoby zapewne po ubrania. Musiała więc powiedzieć to nieco głośniej bo pewnie by nie usłyszał.
- Muszę jechać do chłopaków, mamy naprawdę sporo tekstów do obgadania. Dali nam tego tyle, że nie będzie prosto czegoś wybrać. Poza tym sami musimy napisać kilka piosenek. – wrócił do pokoju w czarnych spodniach i z białą koszulką w dłoni.
- Może być ta?- rozłożył ją przykładając ją sobie do torsu. Pokiwałam twierdząco głową. Nawet jeśli zabroniłabym mu ją ubrać i tak by mnie nie posłuchał. Uwielbia tą jego białą koszulkę mimo że jest już sprana i powiedzmy sobie szczerze, wcale nie biała.
- Weź jakiś sweter. Świeci słońce, ale wcale nie jest ciepło.- mamy w końcu listopad. A on znając jego zapominalską naturę zapomniałby nawet o kurtce. A potem ja będę siedzieć bo będzie leżał chory w łóżku- O której wrócisz?
- Może pojedziemy razem, podwiozę cię do galerii a po pracy po ciebie przyjadę co?- zapytał znów wracając do garderoby. Czasem w tej jego główce powstają nawet dobre pomysły. Nie chciałoby mi się jechać moim autem. A perspektywa spędzenia z nim tych kilkunastu minut więcej dzisiaj jest na prawdę kusząca. Mimo iż będzie to w jego aucie, z ogrzewaniem, które nie działa.
- Jasne.

- No to widzimy się o siódmej tak?- zapytał gasząc silnik swojego samochodu. Spojrzał na mnie i nachylił się składając na moich ustach pocałunek.- kocham cię kotku.
- Ja ciebie też.- uśmiechnęłam się i wysiadłam z samochodu. Oczywiście tradycyjnie już uchylił okno i czekał aż powiem że będę tęsknić. Prawda, będę, ale stało by mu się coś gdyby tego choć raz nie usłyszał?- Jedź do jakiegoś mechanika, żeby naprawił w końcu to ogrzewanie. Chyba cię na to stać.- Odwróciłam się i po prostu odeszłam śmiejąc się do siebie pod nosem. Będąc przy drzwiach odwróciłam się i tak jak sądziłam ,zobaczyłam nadal stojący samochód na parkingu. Zaczekałam aż odpali silnik i pomachałam mu na pożegnanie. Wyjęłam telefon z dłoni i wystukałam te parę słów na klawiaturze. Niech się chłopak dowartościuje.

„Mógłbyś zawrócić i zostawić mi dłuższego buziaka żebym czuła go dłużej niż dwie sekundy? TĘSKNIĘ :* ”

„Wybacz, ale naprawiam ogrzewanie <3 kocham cię xoxo”

Nawet tak prostu gest jak podrzucenie do pracy jest sto razy milszy kiedy robi to osoba która kochasz ponad życie.
__________________________________
 ask

Myślę że rozdział jest dość długi jak na mnie, więc nie powinniście narzekać, co? 

No i przypominam że możecie pytać o co tylko chcecie na asku lub podzielić się ze mną swoją wyobraźnia w waszych pomysłach. Dziękuję za komentarze, i czekam na wasze opinie o tym rozdziale.

9 komentarzy:

  1. Super rozdział
    I nie rozdzielaj ich już nigdy :)
    Kocham ZuzA

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaa... mega boski, fajny ten wątek z Naillem. I sama mam dylemat z kim powiniem być Naill, ale chyba jednak wole żeby była to Emily. A Meggi i Harry straszniee słodcy ! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej i co z Niallerkiemmmm i Em? Jak zwykle musisz namieszać co? Nie przeżyłabyś dnia bez tego prawda? Dobra nie odpowiadaj... Kocham Hazz i Gem, są takim fajnym rodzeństwem. Jednego dnia się kłócą a drugiego mogliby wskoczyć za sobą w ogień, to takie słodkie. Jednak jest coś słodszego... tak to Haggie. Kocham ich jak nie wiem co, są uroczy a szczególnie ta opiekuńczość Harolda. Czekam na kolejny rozdział i wiedz że kocham <3 Cię :*

    Twoja Vicki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyżby nasz kochany Nillerek się zakochał???? miejmy nadzieję że wyjaśnisz to w krótce :D życzę weny :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Niech Niall wybierze Connie! :D Ona wydaje mi się bardzo fajna i znając życie, los jej nie oszczędzał, więc miło, jakby taka wielka miłość jej się przytrafiła :D
    A Harry i Meg to sama słodycz, nie ma co się rozpisywać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. przeczytałam wszystko w jeden dzień. Oby dwie części. Uwielbiam to i powiem szczerze, że czekam niecierpliwie na dalszą część.! <3 @Kinia_kiss_you

    OdpowiedzUsuń
  7. Teraz Meg zaliczyła wpadkę z Harrym przed Gemmą :D fajnie, że układa się tym moim słodziaczkom :D
    A Connie i Niall muszą być razem, po prostu muszą!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham cię pisz pisz dalej :D

    OdpowiedzUsuń