czwartek, 12 czerwca 2014

Rozdział 86

MEG

- Tak, oczywiście, postaram się być- wywróciłam oczami przyglądając się sobie w lustrze.
- Oczywiście twój chłopak też jest zaproszony. - Mam tylko nadzieję że nie z tego powodu że jest sławny. Zresztą wątpię, w mojej branży szczerze mówiąc mnie będą traktowali lepiej niż jego. Ale nic nie mówię. Po prostu piosenkarze jako artyści nie za bardzo pasują do malarstwa, mimo iż my też jesteśmy artystami. Ja z Harrym rozumiem się doskonale, ale nie koniecznie profesor Stinnson, który nie pała do niego szczególną miłością.
- Dziękuję, porozmawiam z nim, ale przypuszczam iż pojawimy się oboje.
- Wspaniale, w sobotę o ósmej trzydzieści. Wtedy przekażemy wszystkim kto z nami pojedzie.
- Uhm, dziękuję za zaproszenie. Będzie nam bardzo miło. - Grzecznie się pożegnałam i odłożyłam telefon na blat obok umywalki.
Spojrzałam na siebie jeszcze raz. Zamoczyłam dłonie w zimnej wodzie i przemyłam twarz. Westchnęłam głęboko przymykając oczy.
Harry...
Nie dość, że w ostatnim czasie dręczyły mnie wspomnienia związane z naszą księżniczką, że rozdrapaliśmy rany które wydawały się już być zagojone, to jeszcze to. Nie wiem co mam robić. Z pewnością muszę powiedzieć o wszystkim Harremu. Ale z drugiej strony, nie chcę żeby przez to coś się z nami stało. Mamy teraz gorszy okres, choć nie byliśmy sobie bliżsi niż teraz chyba nigdy. Zmarłe dziecko połączyło nas na zawsze. Dlatego mogę go zrozumieć. Łatwiej mi przez to przechodzić kiedy wiem, że Harry czuje to samo, że rozumie dlaczego tak to przeżywam. Nie najlepszym pomysłem jest teraz rozłąka, i to na kilka miesięcy. Boję się, że tego nie wytrzymamy. Że będziemy mieć oboje dość.
Spojrzałam na drzwi i upewniłam się że są zamknięte. Usiadłam na ziemi i oparłam się plecami o płytki.
Dlaczego ta decyzja musi być taka trudna? Wiem, że zranię tym Harrego, że jeśli teraz zostawię go tutaj samego nie wyjdzie to na dobre ani jemu ani mi. Ale to niepowtarzalna szansa. Zawsze o czymś takim marzyłam. A teraz? Nie chcę zapłacić za to najwyższej ceny, którą jest Harry.
Najgorsze jest to że wiem jaka będzie jego reakcja.
- Meg?- usłyszałam pukanie do drzwi i wypuściłam z siebie powietrze. Muszę się pozbierać.
- Tak?
- Wszytko ok?- Wiem że Harremu nie jest łatwo. Udaje przede mną że sobie radzi, ale wiem że nie. Dopiero co się pogodziliśmy, poza tym ciągle nie wiemy kto postrzelił Harrego. Nie mogę go zostawić kiedy jesteśmy w takiej sytuacji. On nie czuje się jeszcze całkiem dobrze, musi wyzdrowieć. - Otworzysz?
- Chwilkę.- szybko wstałam i spojrzałam na własne odbicie. Otarłam oczy. Ok, nie widać że płakałam. Przykleiłam na usta uśmiech i podeszłam do drzwi odkluczając je. Zobaczyłam Harrego, bardzo zatroskanego Harrego. Boże, on tak się o mnie martwi.
- Coś nie tak?
- Nie, wszystko w porządku.- zrobiłam krok do przodu i przytuliłam się do niego. Wciągnęłam jego zapach próbując wyrzucić z głowy przymus rozmowy z nim.
- Na pewno? Wolałbym wiedzieć, jeśli gorzej się czujesz.
- Jest dobrze skarbie, nie martw się. - chwyciłam jego rękę która była na mojej talii i złączyłam ją z moją. - Chodźmy na dół. - uśmiechnęłam na tyle naturalnie na ile potrafiłam.
- A mógłbym prosić o całusa?
- To zależy jak poprosisz.- zaśmiałam się spoglądając w jego oczy. Mimo iż to nie był najlepszy dzień, Harry nie powinien się martwić więc chyba mogę na chwilę choć zapomnieć o tym wszystkim. Chcę znów być uśmiechnięta i miła dla wszystkich.
Hazz nachylił się nade mną i złączył nasze usta razem uśmiechając się przy tym.
- Lepiej?- Najwyraźniej nie musiałam wcześniej nic mówić, żeby wiedział że było źle. Kiwnęłam nieznacznie głową posyłając mu uśmiech. - cieszę się.
Wyszliśmy z pokoju kierując się na dół, gdzie słyszałam już głosy, dość głośne głosy.
- Co oni tam robią?
- Nic, siedzą i piją. Przyszli Katie z Zaynem a do Emily przyszedł Gabriel. No i jest jeszcze Chloe i Connie.
- Mam rozumieć że są wszyscy?
- Mniej więcej. - przekrzywił głowę robiąc dziwna minę. - A właśnie! Zaczekaj jeszcze.- odwrócił mnie przodem do siebie. Przyciągnął całkiem blisko i włożył dłonie w tylne kieszenie moich dżinsów. - Zanim tam wejdziemy powiem ci to ja, żeby nie było.- uniosłam pytająco brew patrząc na niego. O co chodzi? - Bo wiesz, ostatnio jak byłyście u Kate, zaprosiliśmy trochę kolegów.
- I to było to? Przecież to... - zaprzeczył potrząsając przecząco głową. Więc jest coś jeszcze.
- To nie wszystko. Niall przyszedł z Connie, więc ona chciała wyjść. Zaproponowałem że ją odwiozę, i to zrobiłem.- trochę się denerwował. - A kiedy wróciłem w domu nie byli już tylko chłopcy- wodził wzrokiem po czymś co było za mną. Albo po prostu nie chciał na mnie patrzeć. - I uprzedzam, nie miałem z tym nic wspólnego- uniósł ręce w geście obronnym. - No przyszło parę dziewczyn. - wbił wzrok w podłogę i odchrząknął- Striptizerek.
- Co? - zamrugałam kilkakrotnie, wpatrując się w mojego chłopaka, i próbowałam się jakoś upewnić czy dobrze usłyszałam.- I mam rozumieć że w pół godziny kiedy odwoziłeś Connie one się nagle zjawiły?
- No wiesz, emmm zeszło mi trochę dłużej.
- Czyżby? Robi się coraz ciekawiej.- mruknęłam to bardziej do siebie niż do niego.- A dlaczego, jeśli mogę spytać?
- Chciałem z kimś porozmawiać. Z chłopakami niezbyt dobrze rozmawiało by się o dzieciach. - wpatrywałam się w niego jak idiotka. On rozmawia o naszych prywatnych sprawach z Connie? Ja nie pisnęłam słówka nikomu, nikt nie wie o tym co teraz się między nami działo, a on wyśpiewał wszytko dziewczynie Horana?
- Aha. - nie chciałam robić mu wyrzutów, choć poczułam się dziwnie z tego powodu.
- Meg, proszę, nie gniewaj się.
- Nie no, w porządku, ok, chodźmy już. - odwróciłam się aby iść dalej, ale zaciśnięta ręka na moim nadgarstku mi nie pozwoliła.
- Nie jesteś zła? Ani nie chcesz zapytać co z tymi striptizerkami?
- A było coś z nimi? - uniosłam znowu brwi. Byłam przekonana że nie, ufam mu i nie sądzę by próbował czegokolwiek na boku. Zaczęłam w to powoli wątpić kiedy się nie odzywał.- Harry?
- Tak, to znaczy nie! Nie, oczywiście że nie! Przynajmniej ja nie.- dodał po chwili znowu wprawiając mnie w konsternację. Czy on właśnie zasugerował że któregoś z chłopaków za bardzo poniosło?
- Co to niby znaczy?
- Że chłopcy byli trochę pijani, a Horan narobił trochę dwuznacznych zdjęć.
- A mówisz mi to ponieważ dziewczyny je znalazły tak?- tego akurat można było się domyślić. Jeśli to są naprawdę dwuznaczne zdjęcia to wyobrażam sobie wściekłość dziewczyn.
- No. Ale ja nic nie zrobiłem, przysięgam.
- No ja myślę, przecież masz dziewczynę. -zaśmiałam się obejmując go delikatne w pasie. Był trochę zdenerwowany, jakby nie do końca mówił prawdę. - Kochanie, uspokój się trochę. Przecież ci wierzę.
Uśmiechnął się delikatnie i znów złączył nasze usta. Lekki pocałunek w usta był tylko dla mnie potwierdzeniem, ze jest ok, a on mówi całkowitą prawdę. Zresztą nie miałam co do tego wątpliwości. Ufam mu na tyle by wiedzieć że nie mam się o co martwić, jeśli chodzi o te sprawy. Chce mieć ze mną dziecko, to chyba świadczy również o wierności.
Wchodząc do pokoju miałam ochotę się roześmiać. Dziewczyny naprawdę się obraziły. Jamie wrzeszczała na Lou, Katie rozmawiała na boku z Zaynem wymachując przy tym rękami, a Chloe i Connie siedziały obok siebie na kanapie i rozmawiały. Zdaje się też, że miały telefon i oglądały, zapewne zdjęcia. Nigdzie natomiast nie widziałam Emily i tego jej Gabriela.
Właściwie to nie wiedziałam co mam zrobić. Nie chcę wcinać się pomiędzy żadną z par. To by było niewporządku. Ścisnęłam mocniej dłoń Harrego i odwróciłam się w jego stronę.
- może jednak wrócimy na górę?
- To chyba dobry pomysł. - uśmiechnął się do mnie.
- Meg! Jak dobrze że jesteś! Czy ty wiesz co oni zrobili?! - O nie, jak Jamie mnie złapała, to już w ogóle stąd się nie uwolnimy.
- No tak.- odpowiedziałam chyba zbyt spokojnie, a przynajmniej Jam oczekiwała bardziej złowrogiej w stosunku do chłopców reakcji.
- Co? Jak to wiesz?
- Harry mi powiedział. - teraz przyciągnęliśmy uwagę wszystkich. No świetnie. Ale mam to gdzieś, wierzę Harremu w tym że nic nie zrobił, kocham go i to jest najważniejsze.
- Co? Lou! Dlaczego Meg wiedziała a my nie?
- Może dlatego że Harrego nawet wtedy nie było! Pojechał sobie z Connie i niewiadomo co tam robił bo go z kilka godzin nie było!- Jamie popatrzyła na mnie współczującym wzrokiem, pewnie myśli że o tym też nie wiem. I naprawdę cieszę się że Harry mi o tym powiedział. To nic że dopiero przed chwila, ale wiedział wcześniej, i teraz nie muszę robić mu awantury ani nic z tych rzeczy. A pewnie gdybym nie wiedziała to bym była do tego zdolna.
- Jamie uspokój się.
- Nie mam zamiaru!
- Uhh, pokażcie mi te zdjęcia. - usiadłam obok dziewczyn, które podały mi telefon. Harry usiadł tuż obok mnie, również zerkając na ekran telefonu.
Pierwsze wyświetliło się zdjęcie Liama. Hmmm no to już wiem o co chodzi dziewczynom. Gdybym zobaczyła TAKIE zdjęcie Harrego to bym się poważnie zastanowiła nad naszym związkiem. Payne klęczał obok kanapy na którym leżała półnaga dziewczyna i zlizywał z niej coś. Nie jestem w stanie określić nawet co to jest. Kątem oka dostrzegłam grymas blondynki. Chloe pewnie nie jest zadowolona. Są ze sobą od niedawna, a on takie coś odwala? Niezbyt ciekawie. Następne kilka przedstawia nadal Liama, tylko że w coraz śmielszych czynach. Kolejne zdjęcie na którym jest Louis. Nosz cholera, nie za dobrze. Rudowłosa dziewczyna na jego kolanach, która całuje go po szyi nie była na pewno miłym widokiem dla Jamie. Na kolejnym Ed z jakąś kolejną półnagą dziewczyną. On ją niesie, trzymając za tyłek a ona ma oplecione nogi wokół jego pasa. Gdzieś w tle Zayn z jakąś laską siedzi na kanapie. Dziewczyny chyba im tego nie wybaczą do końca życia. Parę zdjęć na których chłopcy nie robą nic zakazanego oprócz picia. Śmieją się z czegoś, tyle że na kolanach Liama siedzi dziewczyna którą wcześniej widziałam z Lou. Ok, dalej, dalej dalej. /To koszmarne, zobaczyć swojego chłopaka właśnie na takich zdjęciach. Nie wiem co bym zrobiła, naprawdę. Tylko Horan w miarę niczego nie robił, albo przynajmniej nie na zdjęciach. Było jeszcze kilkadziesiąt podobnych zdjęć. Wprawdzie chłopcy na większości byli po prostu schlani i siedzieli na kanapach oglądając mecz albo po prostu pili wódkę. Tylko na tych pierwszych kilkunastu zdjęciach byli z tymi dziewczynami. W końcu trafiłam na kolejne dziwne zdjęcia. Dziewczyna siedząca na Liamie, Zayn i Lou a wokół nich tańczące dziewczyny, i Harry z jakąś dziewczyną. Zaraz, co kuźwa?! Odwróciłam się w jego stronę, i już widziałam jego przestraszoną minę.
- Nic nie robiłeś hmm?
- Ale Meg, przecież to nic takiego.- zaczął się tak żałośnie tłumaczyć że od razu nie miałam ochoty go słuchać. - Dopiero co wszedłem i po prostu byłem zdziwiony. Podeszła do mnie ta dziewczyna ale po chwili ją odepchnąłem. Przysięgam.- patrzyłam na niego wyczekująco, ale czułam że mówi prawdę. Spojrzałam kolejny raz na zdjęcie. Dziewczyna prężyła się obok niego z dłonią tuż nad linią jego spodni. Jakby chciała wsunąć ją tam gdzie zdecydowanie nie powinna.
- Kochanie- tym razem szepnął do mojego ucha. - Wiesz, że bym cię nie okłamał. Odepchnąłem ją, a potem wszystkie je wyrzuciłem z domu. Wierzysz mi, prawda?- wystarczyło bym spojrzała w jego oczy. Poza tym nie mam ochoty na kolejne kłótnie, wystarczy że sama muszę rozpętać kolejną. Za dużo tego ostatnio.
Oderwałam od niego oczy i spojrzałam na pozostałych. Nie wiem na co oni czekali, aż zacznę się na niego wydzierać? Posłałam Harremu znaczące spojrzenie.
- My idziemy do góry.


- Okruszku? - zawołał za mną kiedy weszłam do naszego pokoju.- Błagam, nie gniewaj się.
- Panie Styles- odwróciłam się do niego z zupełnie poważną miną.- Naprawdę pan sądzi że uwierzyłam jakimś zdjęciom a nie panu?- uśmiechnęłam się a on najwidoczniej odetchnął z ulgą. Zbliżył się do mnie i mnie pocałował. Namiętnie, łapczywie... cudownie.
- Kocham cię. - szepnął- bardzo.
- Ufam ci wiesz? Jeśli mówisz że nic się nie wydarzyło to ci wierzę. - również nie mówiłam zbyt głośno. - I też bardzo cię kocham. - pocałował mnie znowu, wplotłam ręce w jego włosy, a on przybliżył mnie jeszcze bliżej siebie. Uśmiechnęłam się kiedy się oderwaliśmy od siebie. Oparłam czoło o jego i przymknęłam oczy.
- A teraz usiądź. Tym razem ja muszę ci o czymś powiedzieć.
- Coś się stało? - spoważniał przyglądając mi się.
- Tak.- odpowiedziałam stanowczo. Taka była prawda, i tak za chwilę się dowie, więc nie ma co go okłamywać.
- Meggi, nie strasz mnie. Co się dzieje?
- Właśnie o tym chciałam ci powiedzieć, wtedy kiedy pomyślałeś że jestem w ciąży.- wypuściłam powietrze próbując powiedzieć to w miarę spokojnie. Przecież dobrze wiem, że mu się to nie spodoba. - Dostałam pewną propozycję.
- Co? Jaką propozycję? - uniósł zaskoczony brwi patrząc w moje oczy.
- Profesor Stinnson jedzie na takie jakby warsztaty malarskie. Ma tam wykładać przez jakiś czas. Wiesz, będą tam wernisaże, różne spotkania z ciekawymi osobami, również pełno dyskusji, będzie można chodzić na warsztaty, nauczyć się wielu ciekawych rzeczy, poznać sławnych malarzy. To daje ogromne możliwości, można tam zaprezentować własne malarstwo.
- I co w związku z tym? Chcesz tam jechać?
- To byłoby spełnienie marzeń, mogłabym się niesamowicie rozwinąć, poznać nowe techniki malarskie, może udało by mi się zorganizować tam wernisaż moich prac.
- Skoro tak bardzo chcesz, to jedź, mógłbym nawet pojechać tam z tobą. - on nawet nie wie co mówi. Gdyby to było takie proste...
- Jeszcze nawet nie wiem czy mogłabym jechać. Profesor powiedział że chce zabrać kilkoro z nas, i mam spore szanse, ale to nic pewnego, na razie.
- Jesteś świetna, na pewno cię wybierze. - kochany mój, jak dowiesz się pozostałej części to nie będziesz taki szczęśliwy. To nie jest wyjazd na weekend poza Londyn. To coś o wiele większego.
- Bardzo bym chciała, ale jest mały problem.
- Co takiego? - uśmiechnął się do mnie a ja tylko przełknęłam ślinę i przymknęłam oczy. Ciągle nie wiem czy to dobry pomysł. Nie chcę go zostawiać, ale nie mogę się pogodzić z myślą że zmarnowałabym taką szansę.
- Musiałabym wyjechać na pięć miesięcy. - powiedziałam jednym tchem i czekałam na jego reakcję. Kolory odpłynęły z jego twarzy i w jednej chwili mnie puścił.
- Słucham? Pięć miesięcy? Co wy niby będziecie robić przez te pięć miesięcy?! Gdzie to jest?! - wiedziałam że nie będzie zadowolony. Wiem że to długo, bardzo długo. A w naszej obecnej sytuacji nawet nie mogę sobie wyobrazić że rozstajemy się na prawie pół roku. I naprawdę nie dziwię się że tak zareagował. Tylko że mógłby postarać się zrozumieć. Kiedy on powiedział mi o ich trasie starałam się chociaż udawać że się cieszę
- w Palermo na Sycylii.
- Co? Chcesz wyjechać do Włoch na pięć miesięcy?! Zwariowałaś?! - wiedziałam, wiedziałam, wiedziałam.
- Harry, taka szansa się nigdy nie powtórzy, to tylko pięć miesięcy.
- Tylko?! Chcesz mnie zostawić na pół roku, w dodatku twierdzisz że to tylko pięć miesięcy?! Przecież to cholernie długo!
- I tak jedziesz w trasę. Ja mam wytrzymywać kiedy cie nie ma, ale kiedy ja chcę się rozwinąć, spełnić marzenia to jest źle, tak?!
- Co z tego?! Kiedy między nami jest krucho, i kiedy potrzebuję cię najbardziej ty chcesz wyjechać?
- Nie chcę cię zostawić, skarbie- jęknęłam. - Ale mogę już nigdy nie dostać takiej propozycji.
- Czyli kariera jest ważniejsza od nas? Aha, dobrze wiedzieć.- chodził po pokoju nawet na mnie nie patrząc. Miał zaciśnięte pięści i gdybym go nie znała to pomyślałabym że za chwilę mnie uderzy.
- Nie, nie jest! Ale chcę też zrobić coś dla siebie! Chcę tam jechać, rozumiesz? I jeśli to mnie wybiorą to się zgodzę!- nie wiem dlaczego to powiedziałam, przecież nie podjęłam jeszcze tej decyzji. Harry tym razem spojrzał wprost na mnie, zmroził mnie spojrzeniem.
- Czyli tylko mnie informujesz tak? Oh wybacz kochanie, ale zostawiam cię na pół roku bo jestem pieprzoną egoistką. - zaczął idiotycznie mnie naśladować, właściwie to nie mnie. Mówił jakimś piskliwym głosem wymachując przy tym rękami.- Mogłabyś chociaż zapytać mnie o zdanie!
- Po co? Wiem co o tym sądzisz. Chciałbyś żebym siedziała tylko w domu i czekała z otwartymi ramionami kiedy to ty będziesz jeździł w trasy?! Zapomnij!
- Czy ja ci kiedykolwiek czegoś broniłem? Masz dobrą pracę, przecież nie siedzisz w domu! Ciągle siedzisz w pracowni, malujesz tyle, że czasami nawet nie zdążę ci powiedzieć cholernego dobranoc, bo zasypiam czekając aż skończysz!
- I ty mówisz że chcesz żebym pracowała? Skoro przeszkadza ci to że maluję, to nie mamy nawet o czym rozmawiać.
- Kurwa mać, dobrze wiesz że zawsze namawiałem cię do malowania! Nigdy nic ci nie bronię, chcę tylko żebyś porozmawiała ze mną zanim podejmiesz decyzję, i to tak ważną!
- Podjęłam ją bo nie wyobrażam sobie nie wykorzystać takiej szansy. To tak jakbym ja zabroniła iść ci do Xfactora.
- Nieprawda. Kiedy ja poszedłem do tego programu nie sądziłem nawet że przejdę dalej. A ty masz już tyle, że mogłabyś sobie odpuścić. Jesteś malarką, organizują twoje wystawy, wernisaże, uczysz innych malować, masz tyle w tak młodym wieku.
- To nie znaczy że nie mogę zrobić czegoś więcej. - odwrócił się do mnie tyłem stojąc przy oknie. Wciąż zaciskał pięści. A mi zebrało się na łzy. Skąd ja to cholera wiedziałam? Po prostu czułam że Harry nie będzie chciał żebym jechała. Czułam to, owszem, ale nie spodziewałam się że zareaguje aż tak negatywnie. Po kilku minutach ciszy odwrócił się do mnie przeszywając mnie wzrokiem.
- To dlatego nie chciałaś dziecka? - w tym momencie całe powietrze opuściło moje płuca, i wszystkie łzy jakie we mnie były wypłynęły z moich oczu. Nie mogłam uwierzyć że to powiedział. Dziecko nie miało z tym nic wspólnego. Nic!
- Jak możesz?- wysyczałam patrząc na niego wściekle. - Myślałam że zrozumiałeś że nie jestem gotowa, ale jak widać się myliłam! - zeszłam z łóżka i zamknęłam się w łazience. Zsunęłam się po ścianie i znów zaczęłam płakać. U Katie przeprowadziliśmy naprawdę szczerą rozmowę, wyjaśniliśmy sobie kwestię dziecka, a on mi teraz mówi że przez moją karierę nie chcę być matką? Chyba sobie kurwa kpi!
Przez tydzień bez przerwy o tym myślałam. Byłam na cmentarzu sama, i porozmawiałam tam z pewną kobietą. Mówiła że widziała nas poprzednio. Codziennie przychodzi na cmentarz do swojego męża. Umarł a ona zastała sama bo nie mogli mieć dzieci.
Chciałam powiedzieć Harremu, że mogłabym spróbować, żeby tylko dał mi więcej czasu. Ale skoro on uważa że nie chcę mieć dzieci przez karierę to chyba raczej powinnam się zastanowić, dlaczego z nim jestem.


----------------------------------------------------------- 

Dziękuję za komentarze ;*

Jesteście kochani. I taaak wiem że teraz posypią się hejty bo ich pokłóciłam, ale weźcie pod uwagę to że godzenie jest fajne <3 

... o ile oczywiście ich pogodzę ;D

25 komentarzy:

  1. boże rozdział super coś się dzieje super czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  2. Bozee jaki w sumie radosny i smutny rozdzial ale chyba jednak berdziej smutny
    Blagam niech oni cis wymysla meg niech jedzie na krocej alno pojada razem blagam tylko zeby sie mie klocili

    Rozdzial suuper jal w sumie zawsze
    Calune MartA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No no no, coś się wymyśli ;) Albo po prostu Meg pojedzie, Harry zostanie... właściwie sama jeszcze nie wiem xd

      Usuń
  3. super rozdział ale szczerze to Meg zaczyna mnie denerwować tym, że nie chce mieć dzieci ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przykro mi ;( ale szczerze mówiąc sama nie wiem co bym zrobiła gdybym naprawdę była w jej sytuacji

      Usuń
  4. Więc tak do momentu kiedy Meg powiedziała Harremu o co chodzi rozdział był cudowny z czułościami, troche śmieszny przez to co dziewczyny wyprawiają. Strasznie słodkie jest to ze Meggi tak mu wierzy ale to bardzo dobrze. Kiedy Meg powiedziała mu o tym ze jest to na 5 miesięcy i tak daleko i się pokłócili to się załamałam i o mało nie popłakałam. Fajnie jakby Meg się dalej rozwijała ale chciałabym żeby nie pojechała tam dla dobra ich związku. Ich kryzys nie jest jeszcze zakopany i muszą dbać o siebie nawzajem. Taka mała prośba NIECH MEG NIE JEDZIE !
    Uwielbiam Cię i czekam na następny !!
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa zapomniałam o najważniejszym : POGÓDZ ICH proszę <3
      Ps napisałam tez komentarz w wasze pomysly chcialabym wiedziec co myslisz

      Usuń
    2. No taaaak, wasze upragnione czułości xd Oczywiście są!!! Też uważam że to mądre że mu wierzy, bo takie dziwne osądzanie właściwie to na podstawie jednego głupiego zdjęcia wydawało mi się głupie. Nie chciałam z tego w każdym razie robić kolejnej kłótni między nimi, więc jest jak jest.
      Masz całkowita rację, chyba nie powinna jechać dla ich dobra, ale może ona po prostu wierzy że dadzą radę wytrzymać te 5 miesięcy? Przekonasz się całkiem niedługo ;D
      P.S. Oczywiście odp na kom w "Waszych Pomysłach" już jest ;)

      Usuń
  5. świetny rozdział jak zawsze oczywiście. Czekam na nexta < 3
    Zapraszam do mnie http://fan-fiction-fifty-shades-of-styles.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. o ile ich w ogóle pogodzę, juz wystarczająco było kłótni :c
    ja Ci wale wielkiego hejta, ale o tak będę czytała i komentowała to opowiadanie do końca :*
    ale rozdział i tak jest kurewsko zajebisty, to ci musze przyznać, kurcze dobra jestes, tylko znowu ich pokłóciłaś. Ale tak jak powiedziałaś, to godzenie jest w sumie mego słodkie i zbliża ich do siebie, ale żeby og znowu cos takiego wypalił, ol maj gasz , znowu ? :D
    ja już Ci nic więcej hejtów nie napiszę, bo i tak jestes zajebista ;__;
    całuję @RembiszRembisz xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja mam nadzieję!!!! Bo jakbyś tylko spróbowała nie komentować a nawet nie czytać to wiesz co? Znalazła bym ciebie i twoją siostrzyczkę i zmusiła do czytania!!! Dobra, może i nie, ale byłabym obrażona :( W każdym razie, bardzo się cieszę że jesteście i czytacie, i komentujecie.
      Buziaki ;***

      Usuń
  7. Masz ich pogodzić...;-;
    Oni się muszą pogodzić ;___;
    OMG...oni się muszą pogodzić...
    Super rozdział i długiiiiii....<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ich pogodzić?
      Oni się muszą pogodzić?
      OMG... oni się muszą pogodzić...?!
      No czy ja wiem....


      Hahahahaha tak, rozdział jest długi, i miło że wam się podoba :D Ciesze się bardzo i dziękuję! A co do godzenia się, to nie wiem, zobaczymy co da się zrobić. Ale to zależy od waszych pięknych komentarzy. Wiecie że mnie mega nastrajają do pisania?

      Usuń
  8. Boże święty laska ty chyba chcesz mnie zabić! Nie moge się doczekać rozwinięcia sytuacji! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie nie! Ty mi tu takich rzeczy nawet nie pisz bo mnie ktoś do sądu o zabójstwo posądzi! Ja nikogo nie chcę zabić! Ewentualnie przyprawić o zawał, albo jakiś mały atak serca ;)

      Usuń
  9. Jak to " O ile w ogóle ich pogodze" ? Ja tu płaczę. Znowu przez te dwa rozdziały ciągle ryczę... Oni muszą się pogodzić i już! To jest żądanie! Jezu... Harry jak mogłeś jej takie coś powiedzieć...?! A ty Meg...Spełniaj marzenia ale nie wyjerzdżaj na 5 miesięcy do Włoch... Ale wszystko się skąplikowało... Meg masz być z Harrym! Jezu.. zawał mam dzwońcie po pogotowie! Okey spróbuje się uspokoić. Rozdział świetny! Masz dodawać następny bo ja serio zaraz zejdę na zawał! Kocham Cię ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Znowu kłótnie ;/ Ale przynajmniej jest ciekawie ;) Dawaj szybko kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  11. coś wspaniałego ♥♥ kiedy kolejny ?? ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Świeetny *_* @Monia_Kowalczyk

    OdpowiedzUsuń
  13. Jezu awhgusbwochahwg świetnie. Boże. Takie rzeczy się dzieją ze masakra

    @Kinia_kiss_you

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozdział jest idealny <3. Kiedy kolejny?

    Zapraszam do mnie: http://lovehateonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Boski ♥ Nie mogę doczekać się następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Boskie, wiedziałam, że chodzi o coś z malarstwem. Nie rozwalaj mi Harrusia i Meggi :(( plosie :*** kocham cię misia zajebisty rozdział

    OdpowiedzUsuń
  17. super!
    troche szkoda że ich skłóciłaś :(
    ale godzenie ich jest fajniejsze :)
    kocham to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  18. NADRABIAM ^^
    a więc tak trochę szkoda że ich pokłóciłaś, ale (subiektywnie) uwielbiam ich kłótnie ^^ a to dlatego że są wtedy na 100% szczerzy i nie kryją się ze wszystkim i w ich kłótniach kocham jeszcze sposób w jaki Harry przeprasza Meggi to zawsze jest takie słoooodkie
    bardzo fajnie że on powiedział jej o wszystkim wcześniej zanim powiedzieli jej o tych wybrykach inni
    fajnie by było gdybyś pociągnęła te kłótnie przez kilka rozdziałów tak żeby oni niby już się prawie schodzili ale nagle coś się rozwala i znów oddzielnie
    tak mam dokładnie to na myśli żeby te warsztaty były tak poważną kłótnią że na jakiś czas rozwali to ich związek i ktoś się do niego "wkradnie" jakaś osoba trzecia która będzie pocieszała Megs
    ale to taki moje sugestie idę czytać kolejny rozdział i zobaczymy czy cokolwiek z tego co napisałam wyżej tam jest czy może oni już się pogodzili?
    ale się rozpisałam ^^ tylko tobie piszę AŻ tak dłuuugie kom xx

    OdpowiedzUsuń