sobota, 12 kwietnia 2014

Wyniki konkursu / Rozdział 76

 Wreszcie wyniki które powinny pojawić się wieki temu. Postanowiłam opublikować dwie prace. Nie mogłam się zdecydować na jedną więc może wy dacie radę. Chciałam tylko serdecznie pogratulować dziewczynom. Doceńcie to co zrobiły bo się napracowały ;) Może dziś zostawcie komentarz nie dla mnie a dla nich? Zróbcie im ta małą przyjemność xd ;p 

A i mam pytanie. A raczej prośbę? Jeśli chcecie to ja chętnie zorganizuję jakiś jeszcze konkurs. Tylko napiszcie czy wgl jest sens to robić i czy ktokolwiek wziął by w nim udział. Obiecuję dać więcej czasu niż poprzednio ;)

 A mój rozdział jest pod spodem. 

 

Praca  @xHangelxx  

Otworzyłam oczy i ujrzałam Harry’ego, który opiekuję się małą Darcy. Nie powiem, że nie wyglądają ze sobą słodko. Strasznie Słodko, a Harry w roli ojca sprawdza się. Bardzo odciąża mnie w obowiązkach. - Popatrz, mamusia wstała.- mówi do małej. Wstałam z dwuosobowego łóżka, na którym śpię razem z Harrym- moim mężem. Pobraliśmy się dobry rok temu, kiedy Darcy Była jeszcze w moim brzuchu. Układało Nam się wspaniale. Naszym przyjaciołom również. Niall wraz z Emily za miesiąc biorą ślub. Sprawa Niall'em oraz Connie została wyjaśniona bardzo szybko, Horan stwierdził, że tak na prawdę kocha Emily. Connie go zrozumiała. Po dużych namowach Harry'ego spotkałam się z Conns i nie pożałowałam. Okazała się być bardzo sympatyczną osobą. Zapoznaliśmy ją z resztą paczki i bardzo się polubili... Najbardziej chyba Liam ją polubił bo Connie i Liaś są parą od ponad pięciu miesięcy, z czego bardzo się cieszę, obydwoje zasłużyli na szczęście. Co do Lou i Jam, są właśnie teraz na Bora-Bora. Wyjechali sobie na wakacje, bo stwierdzili, że im to się przyda. Zayn i Katie do tej pory się radują, że rodzice mulata polubili Kat, a i również z powodu iż spodziewają się synka. Za trzy miesiące przyjdzie na świat. Bartek i Julka wyjechali z Polski od razu po ślubie to Waszyngtonu i mieszkają tam do tej pory z zaadaptowaną córeczką- Caroline. Zaadoptowaną z tego powodu iż Julka jest bezpłodna. Gdy się dowiedziała o tym, była zdruzgotana, ale jak do tej pory układa się wszystkim po myśli. - Chodź do mamusi.- obudziłam się z zamyślenia i wzięłam małą od Harry’ego, a zaraz po tym rozbrzmiał jego telefon. Podałam mu go z szafki nocnej. Spojrzałam na wyświetlacz i wyświetlił się numer jakiejś Eweliny. Zaskoczona podałam mu telefon, a ten gdy popatrzał na niego, mina od razu mu się zmieniła i wyszedł do łazienki. Bardzo dziwne. Podeszłam do drzwi łazienki i podsłuchałam. - Teraz nie mogę, później się spotkamy, a co będziemy robić ? Mmm, kusząca propozycja, też tęsknie, pa. Dobra kończę bo Meg może się zorientować. Szybko odeszłam od drzwi oszołomiona tym co właśnie usłyszałam. Stanęłam przy oknie i przyglądałam się ludziom chodzącym jak opętani. Czuję posturę Harry’ego za mną, a po chwili jego duże ramiona oplatają moje biodra. Delikatnie, jedną ręką go odpycham, bo w drugiej ręce trzymałam małą. - Za kim tęsknisz ? Jaka kusząca propozycja ?- pytam szeptem, nawet na niego nie spoglądając. - O czym Ty mówisz ? Podsłuchiwałaś ? Nie ufasz mi ?!- zapytał głośniejszym tonem. - Nie krzycz przy dziecku.- mówię trochę zdenerwowana.- Odpowiesz na moje pytania ? - Przesłyszało Ci się. Mówiłem o dużej porcji, a Ewelina to moja dalsza kuzynka. Umówiłem się z nią na spotkanie w nando's za godzinę. - Czyżby, a czemu mi o niej nigdy nie opowiadałeś ? Nawet nie wspomniałeś o tej dziewczynie słowa. - Nie sądziłem, że to konieczne. - Mmmhmm. Idź ją przebierz, idę na spacer z nią, ale pierwszo chcę się ubrać, proszę.- mówię i wręczam mu małą Darcy do rąk i podchodzę do szafy, wyciągam ciepły, ale wygodny zestaw i idę do łazienki się wyszykować. ** Jestem na spacerze z małą, a tu naglę widzę mojego kochanego Harry’ego z cycatą blondynką obściskujących się w sportowym, czerwony aucie. Nie mogę na to patrzeć. Zasrany kłamca. Aż do śmierci. Phaa, na pewno. ** Darcy siedziała już w foteliku, a ja pakowałam jej ostatnie rzeczy. Nie ma tak Styles. Nie zobaczysz już nigdy więcej ani córki, ani mnie. Usłyszałam charakterystyczny trzask zamykających się drzwi. Harry zaczął mnie wołać. Pewnie zobaczył złożony wózek i torby. I dobrze- pomyślałam i otarłam spływające łzy po policzkach. - Co Ty robisz ? - A na co to wygląda ?- pytam ironicznie.- Jak tam baraszkowanie z Ewelinką w aucie ?- zapytałam, a go jakby zamurowało. Chwyciłam torbę w ręce i zeszłam na dół. - To nie tak. - A niby jak gnoju ? Myślałam, że się zmieniłeś Styles, byłam w wielkim błędzie. Ile to już trwa ? - Od trzech miesięcy. - Świetnie, spodziewaj się papierów o rozwód, aha i jeszcze coś. Więcej córki nie zobaczysz.- mówię.- Żegnaj- mówię i wychodzę. Taksówkarz pomaga mi włożyć wszystko do bagażnika i ruszamy w stronę domu mojej matki. ***Rok Później*** Stoję przed salą rozwodową z Darcy, która ma już dwa latka. Wyrosła na piękną dziewczynkę, bardzo podobną do swojego ojca. Przez ten rok Harry próbował się ze mną skontaktować, chciał zobaczyć małą, ale na daremno. Przez dwanaście miesięcy nie widział swojej córki.
Widzę jak Styles wchodzi do budynku. Wow. Strasznie schudł. Dobrze mu tak.- mówi moja podświadomość. Nie, nie mogę tak myśleć. Najgorszemu wrogowi źle się nie życzy.
- Mamusiu, to tatuś ?- pyta mała Darcy ciągnąc swoją małą rączką za spód mojej ołówkowej spódnicy. - Tak kochanie, chodź do mamy na rączki.- mówię po czym biorę ją na ręce. - Cześć.- mówi. - Cześć.- odpowiadam mu, nawet na niego nie patrząc. - Mogę ją na chwilę ?- pyta nie pewnie wskazując na Darcy. Skinęłam głową i mu ją podałam. - Cześć kochanie. Wiesz jak tata się za Tobą stęsknił ? A Ty tęskniłaś za tatusiem ? pokiwała twierdząco głową i mocno się do niego przytuliła. Ten natomiast odwzajemnił uścisk i ucałował jej małą główkę. - Tak bardzo Cię kocham.- mówi we włosy małej.
Serce mi się kraje. Jak mogłam do takiego czegoś doprowadzić ? Cholera, odizolowałam dziecko od ojca. - Em. Meggi- z zamyślenia wybił mnie Harry.- Możemy porozmawiać ?- pyta z nadzieją w oczach. Muszę się zgodzić, muszę go przeprosić, ale tylko, że nie mógł widywać się z Darcy, a za moje odejście nie przeproszę nigdy w życiu. - Tak, daj mi ją.- spojrzał na mnie przestraszonym wzrokiem.- Spokojnie, jeszcze spędzisz z nią czas.- mówię na co pokiwał twierdząco głową i postawił małą Darcy na ziemi. Przykucnęłam przy niej i powiedziałam, żeby poszła do babci bo muszę porozmawiać z tatą. Po czym pobiegła do mojej matki. - Harry, chcę Cię przeprosić, że odizolowałam Cię od Darcy rok, ale na sam Twój widok, przypominałeś mi się Ty i tak dziewczyna, to nie było, nie jest i nie będzie dla mnie łatwe.- jedna łza spłynęła mi po policzku, ale szybko ją otarłam. - Nie płacz, wiem, rozumiem. Spieprzyłem sprawę. Popełniłem błąd, nie wybaczalny błąd, od razu kiedy wyjechałaś, zakończyłem to. Dopiero w tedy zrozumiałem, że Ciebie kochałem, nadal kocham, zrozumiałem ile dla mnie znaczysz, tylko szkoda, że dopiero kiedy Cię straciłem... Kiedy Was straciłem. Jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało. To Ty wyciągnęłaś mnie z tego gówna, to Ty pomogłaś mi się zmienić. Błagam Cię, to nie musi się tak skończyć, jeszcze da się to wszystko odwołać, daj mi jeszcze jedną, jedyną szansę, a obiecuję nie spieprzę jej !- skończył swoją wypowiedź. Zaskoczył mnie naprawdę tymi słowami. Wiem, że one są prosto z serca, poznaję te oczy. Przypomniało mi się nasz ślub, nasze wesele, kiedy mi się oświadczył, kiedy urodziła się Darcy, Nasze pierwsze spotkanie, Nasze spotkanie po roku, zawsze, zawsze ma takie oczy gdy mówi prawdę, gdy jego słowa płyną prosto z serca. Kocham go ! Tak cholernie go kocham. - Harry… Ja.. - Nie potrafisz mi tego wybaczyć, rozumiem.- powiedział zawiedziony i chciał odejść, ale złapałam go za ramię. Nie, nie odchodź. - Dasz mi skończyć ?- zapytałam z lekkim uśmiechem, a w jego oczach zabłysnęło światełko nadziei.- Ja też Cię kocham, ale obiecaj mi, że to się nigdy więcej nie powtórzy, proszę Cię obiecaj mi to.- mówię, a na jego twarz wdrapuje się szeroki uśmiech ukazujący szereg swoich białych zębów. - Obiecuję, Magdo, kochanie obiecuję Ci to, że nigdy to się nie powtórzy ! Kocham Cię.- mówi i podnosi mnie na ręce i obraca mnie wokół własnej osi. Zawsze to robił gdy z czegoś naprawdę się cieszył. Gdy postawił mnie na ziemi pocałował mnie namiętnie, ale i czule.



I druga świetna robota.    



25 czerwca 2018 rok
MEG
Dzisiaj jest mój ,a raczej nasz dzień. Poślubię miłość mojego życia Harry'ego. Stresuję się, ale tak naprawdę nie wiem czym. Przeżyliśmy już chyba wszystko: straciliśmy dziecko, byliśmy rozdzieleni przez rodziców i kłóciliśmy się chyba tyle razy co stare dobre małżeństwo. Zaraz złożę swoją suknię- dziewczyny pewnie ją niosą. Świrują bardziej ode mnie ,co chwilę poprawiają makijaż ,fryzurę ,pytają czy bardzo się denerwuję i czy nie jestem zmęczona ,ale to chyba przygotowania z nimi najbardziej mnie wymęczą.
-Meg mamy suknie!!! Chodź ubieraj się szybko. Chyba nie chcesz spóźnić się na własny ślub CO???
-Kate, Emily, Jamie, Sophie(tak to ta wspaniała dziewczyna Liam'a) spokojnie. Mamy jeszcze trochę czasu.
-Trochę czasu!!! Dziewczyno!!! Musimy jeszcze ubrać suknię ,przećwiczyć przysięgę ,przejście do ołtarza ,poprawić makijaż i włosy a ty mówisz ,że mamy czas!!!
-Boże Kate co ty będziesz robić jak sama będziesz wychodzić za mąż.-powiedziała Emily.
- No właśnie to mój ślub. Przysięgę znam na pamięć ,a włosy i make-up są idealne.
-OK sorry Meg.
- No dobra ,ale może lepiej ubierzmy mnie w tą suknię ,bo nie pójdę do ołtarza w samej bieliźnie.
-Harry na pewno by się ucieszył.
-Przestań Em. No ubierajcie już. Sama sobie nie poradzę.

20 minut później
-Wyglądasz pięknie, jak księżniczka. Harry oniemieję jak cię zobaczy- powiedziały wszystkie razem.
-Za chwilę wyjeżdżamy tak???
-Mamy godzinę czasu ,a kościół jest 20 min. drogi stąd.
-Lepiej być wcześniej niż się spóźnić.
-I kto teraz mówi ,że mamy mało czasu.- powiedziała Kate.
-Chodźcie już ok?
- No dobra idziemy.

HARRY
Jestem już w kościele 40 minut przed uroczystością. Pierwszy raz to Meg będzie druga. Nie chciałem spóźnić się na własny ślub, ale 40 min. to chyba przesada. Sam nie wiem. Moja księżniczka na pewno zaraz przyjedzie i będzie zła ,że zobaczyłem ją w sukni przed ślubem ,ale co tam. Jesteśmy ze sobą już 6 lat ,więc głupi przesąd raczej niczego nie zepsuje.
-Ej! Harry żyjesz ???
-Tak ,żyje Zayn.
-Jesteśmy już wszyscy: Niall, Liam i Louis właśnie przyjechali. Na pewno dobrze się czujesz?
-Tak. Która jest godzina?
-Dochodzi w pół do 12.
-Meg pewnie zaraz przyjedzie.
-Chwila muszę coś powiedzieć. Ja Louis Tomlinson jako twój najlepszy przyjaciel mogę śmiało i poważnie powiedzieć ,że nigdy nie widziałem bardziej zakochanej w sobie pary.
-Louis ty i powaga? Serio?
-Zamknij się Niall.
-Przestańcie chłopaki. Lou Jamie nie mówiła ci o której miały przyjechać?
-Mówiła tylko ,że Meg na pewno nie będzie chciała się spóźnić i tyle.
-Mam nadzieję ,że wszystko będzie dobrze.
-Harry. Jest piękna pogoda, masz koło siebie swoich przyjaciół i za chwilę wyjdziesz za kobietę swojego życia. Wszystko będzie cudownie.


MEG
-Głupie korki. Spóźnię się na swój ślub.
-Magda to ostatnie światła za 2 minuty będziemy w kościele. Nie denerwuj się tak.
-Ok ruszyliśmy teraz jestem bardziej spokojna.
-Widzisz. Pamiętaj jakby co to wdech i wydech.
-Tak Jamie wdech i wydech zapamiętam.
-To zawsze działa więc... Aaaaaaaa.


HARRY
-Powinny już tu dawno być. Coś musiało się stać. Louis zadzwoń do Jamie.
-Dobra zadzwonię ,ale na pewno już jadą. Wiesz pewnie tysiąc razy się poprawiały przed wyjściem jak to dziewczyny.
-Mama przyjechała. Pójdę do niej ,a ty zadzwoń proszę.
-Przecież dzwonię.
-Cześć mamo miałaś być wcześniej coś się stało?
-Był jakiś wypadek przecznicę stąd. Wyglądał na bardzo poważny.
-Chwila wypadek? Przecznicę stąd??
-Tak?
-Nie wiesz może co dokładnie się stało?!
-Nie. Wiem tyle ,że to było dwa auta: jedno czerwone, sportowe ,a drugie czarne eleganckie.
-O mój Boże Meg!
-Harry ,ale skąd wie...
-Nie wiem ,ale muszę to sprawdzić. Louis jedziemy na róg Grandfield i Sunsnet. Szybko!!!
-Jamie nie odbiera. Ale po co tam jedziemy???
-Nie gadaj tylko jedź!
-Dobra już jadę.


Kilka minut później.

Dojechaliśmy na miejsce. Było tam spore zamieszanie; wszyscy gdzieś biegali , krzyczeli. A ja chciałem tylko upewnić się ,że to nie jest samochód w którym jechała moja ukochana, że czeka teraz w kościele i denerwuje się ,że to ja się spóźnię. Chwila czy to nie Kate siedzi przy tej karetce? Tak to ona.
-Kate co się stało i gdzie jest Meg?!
-Jakiś idiota wjechał w nas na światłach. Ja jestem tylko potłuczona, dziewczyny w szpitalu ,a oni ? Oni próbują ją wydostać ze środka- wskazała na grupę strażaków przy rozbitym samochodzie.
Co? Jak to próbują wydostać? Zacząłem biec. Moja biedna Meggi cierpi przez jakiegoś debila. Zabiję! Obiecuję zabija jak dowiem się kto to. Przedarłem się przez taśmy i policjantów. Wszędzie leżały kawałki szkła i części samochodu. Mignęło mi coś białego. Tak wyciągnęli Meggi. Suknia prawie cała była we krwi. Boże co on jej zrobił! Upadłem na kolana i delikatnie wziąłem w ramiona.
-Meggi słyszysz mnie ? Kochanie?
-Ymh..-powiedziała ledwie słyszalnie.
-Nie martw się wszystko będzie dobrze. Na pewno z tego wyjdziesz. Obiecuję ci.
-Ko-ko-kocham cię Harry.
-Meggi to nie jest pożegnanie rozumiesz!!! Będziemy szczęśliwym małżeństwem z gromadką dzieci ,a później zestarzejemy się razem. Tak będzie wyglądać twoja ,nasza przyszłość. Jesteś silna ,a ja nie pozwolę ci znowu odejść rozumiesz!!!
-Przepraszam.-cicho wyszeptała i powoli zaczęła zamykać oczy.
-Mag jesteś mi potrzebna, nie dam rady bez ciebie żyć. Nie odchodź , nie tu ,nie teraz! Proszę kochanie zostań!- zacząłem szarpać ją za ramiona w nadziei ,że stanie się cud. Ona nie mogła teraz umrzeć, ma przed sobą całe życie. Zostałem siłą odciągnięty przez lekarzy. Na rękach nadal miałem jej krew: czystą, niewinną. Patrzyłem jak ją reanimują. Cały czas myślałem o tym, że zaraz pojadę z nią do szpitala tam wydobrzeje ,a później będziemy żyli długo i szczęśliwie. W pewnym momencie wszystko ucichło. Jeden z sanitariusz odwrócił się i pokiwał przecząco głową. Co to ma znaczyć?! Meggi ma żyć ,mamy wziąć ślub ,być małżeństwem to nie może być koniec. Upadłem na kolana przy jej jeszcze ciepły ,ale bez życia ciałem.
- Aaaaaaa! -krzyczałem trzymając jej ciało w rękach. Ból jaki czułem rozdzierał mnie od środka. Zdążyłem jeszcze złożyć pocałunek na jej ustach ,potem Louis wziął mnie gdzieś na bok pomimo mojego szarpania. Chciałem być przy niej, cofnąć czas. Niestety było już za późno. Louis próbował do mnie dotrzeć. Bezskutecznie. Ja dalej byłem myślami przy mojej niczemu winnej Meggi. Dlaczego ona ? Ja się pytam dlaczego ona? Co takiego zrobiła? Wycierpiała chyba więcej niż człowiek cierpi przez całe swoje życie. Straciłem kontakt z rzeczywistością, . Ktoś co chwila gdzieś mnie wiózł, prowadził i tak znalazłem się w domu. Nie wiem jak ,ale zasnąłem chyba po jakiś lekach.

ROK PÓŹNIEJ

Siedzę nad jej grobem. Co dziennie przynoszę nowe kwiaty- białe róże. To te lubiła najbardziej. Dzisiaj przeżywalibyśmy pierwszą rocznicę ślubu. Ona odeszła ,ale ból pozostanie na zawsze .Nie umiem cieszyć się już życiem bez niej; bez jej uśmiechu, dotyku ,pocałunków ,czułych słówek i ciągle powtarzanego KOCHAM CIĘ. Nie będzie tak jak kiedyś - nie znajdę jej już w tłumie fanek. Nie... Nie jestem w stanie normalnie funkcjonować praktycznie cały czas jestem na środkach uspokajających. Czasami nie patrzę co biorę ważne, żebym mógł po tym na chwilę poczuć się lepiej. Codziennie ktoś do mnie przychodzi próbuje nawiązać kontakt. Owszem czasami udaje mi się wykrztusić parę słów ,ale to nie jest normalna rozmowa. Chciałbym ,żeby ten kto to zrobił poniósł najwyższą karę ,bo według mnie zasłużył jak najbardziej. Mam nadzieję ,że Meg jest tam dobrze- tam u góry i ja szybko do niej dołączę ,bo chyba straciłem sens życia na ziemi tu bez niej. Kocham cię Meggi- na zawsze pozostaniesz tą jedyną.
Koniec.



A teraz zapraszam na rozdział 76


MEG

Siedziałam w tym głupim mieszkaniu jak na szpilkach. Właściwie to byłam w szpilkach no i w dodatku w sukience. Czekam na niego, za dwie godziny ślub a jego ciągle nie ma. Może nie pozwolili mu wyjść ze szpitala? Ale przecież zadzwoniłby, powiedział. Julka szykuje się w swoim rodzinnym domu, Bartek o dziwo też. A ja okupuję ich mieszkanie i czekam na Harrego. Wiem, powinnam być przy nich, pomagać im, cieszyć się razem z nimi. Jestem zdecydowanie najgorszym świadkiem w historii ślubów. Ale mam nadzieję że wybaczą mi to ze względu na sytuację. Okropnie się denerwuję. W ogóle przez ostatni tydzień na pewno nikomu się tutaj nie przydałam. Ciągle się tylko o niego martwiłam. Co noc przesypiałam ledwie kilka godzin. A teraz mam go zobaczyć.
Jak na zawołanie zadzwonił dzwonek.
Pobiegłam do drzwi najszybciej jak mogłam, zważając na moje szpilki. Przynajmniej zobaczyłem tego na którego czekałam. Nie zdążył nawet mrugnąć a ja już wisiałam na jego szyi przyciskając go mocno do siebie. Usłyszałam gdzieś tam jego jęk, więc poluźniłam uścisk. Tak cudownie jest mieć go z powrotem. Objął mnie zdrową ręką w pasie.
- Ty moja kaleko. - szepnęłam- Nawet nie wiesz jak się o ciebie bałam.
- Bo się przewrócę- zaśmiał się odsuwając mnie lekko od siebie. No cóż, miał jedną kulę, lewą rękę miał zawiniętą w bandaż, poza tym nie było nic widać. Ale dobrze wiem, że go wszystko jeszcze boli. To zbyt świeże, żeby nie bolało. Wszedł do środka padając od razu na kanapę.
- Jak ty się w ogóle poruszasz, co?
- Wiesz, daję radę. A no i tęskniłem, ale to też wiesz tak?- chwycił mnie za rękę i pociągnął do siebie tak, że wylądowałam na jego kolanach. Dotknął delikatnie mojego policzka po czym zbliżył się do mnie i ledwie musnął moje wargi. Odetchnęłam z ulgą, bo jest taki jak przed wypadkiem. Nie wiem co ja sobie w ogóle wyobrażałam, że będzie upośledzony czy co?
- Mówiłem ci że pięknie wyglądasz?
- Nie.
- więc mówię teraz. Jesteś śliczna kochanie.
- Wiesz że musimy się zbierać. Za niedługo zaczyna się ślub.


- Pięknie się załatwiłeś, Harry- babcia popatrzyła na niego od góry do dołu kiwając po swojemu głową.
- Magda mnie tak wykańcza. - Boże, dwuznaczne rozmowy z babcią nie są dobrym pomysłem. Co on nie wie, jaka jest babcia?
- No widzisz, oboje się nie spodziewaliśmy że taka niebezpieczna z niej dziewczyna.
Siedzieliśmy przy stole z moją rodziną. Z uśmiechem obserwowałam jak ludzie się bawią. Zayn z Katie tańczyli na środku, podobnie jak Emily z jakimś chłopakiem. No w każdym razie tego z którym się spotyka nie wzięła ze sobą. Stwierdziła że to za wcześnie. Natomiast ja z Harrym jesteśmy uziemieni. Wprawdzie nie ma założonego gipsu na nodze, ale pod nogawką spodni jest opatrunek, o którym wiemy tylko my.
- Zaplanowali nam trasę.- szepnął Hazz nachylając się nad moim uchem a ja zesztywniałam słysząc to. Nie ukrywam że mnie zaskoczył. Bo trasa? I w dodatku mówi mi o tym teraz? - Miałem ci powiedzieć wcześniej, ale chciałem osobiście.
- Ile?- nienawidzę tego pytania. Tyle razy już je zadawałam że mam dość. Spojrzał na mnie jednocześnie zakłopotany i smutny.
- Trzy miesiące, zaczynamy na początku maja.
- Za dwa miesiące- stwierdziłam nawet na niego nie patrząc.
- Tak, wiesz że mamy nową płytę, a w trasie nie byliśmy dawno, to świetna okazja do promocji.
- Przecież byliście w wakacje. - to ma być dawno? Ledwo pół roku mogli być w Londynie. Dobra, wiem, że to długo, zważywszy na charakter jego pracy.
- To było pół roku temu, trochę czasu minęło.
- Znowu wyjedziesz- westchnęłam i oparłam się o jego tors. On znowu jęknął. Aż tak go boli? Natychmiast się odsunęłam. Bałam się że uszkodzę mu coś jeszcze.
- Przepraszam, kochanie, boli?- położyłam na jego lewej piersi dłoń, chyba tam gdzie trafił go pocisk.
- Nie- skłamał, przecież dobrze widzę że tak.
- Nie chciałam, przepraszam.- lekko i delikatnie go pocałowałam.
- W porządku, nic mi nie jest. Ale pocałować możesz jeszcze raz.- wyszczerzył się głupio co nie zmienia faktu, że go pocałowałam. Chwycił moją dłoń i splótł nasze palce razem. Rozpłynęłam się kiedy posłał mi uśmiech. Po prostu ciągle nie wierzę że jest tutaj ze mną.
- Przepraszam, można się dosiąść?- spojrzałam w górę, prawie zapomniałam że jesteśmy na ślubie. Nad nami stał świadek Bartka, jakiś jego kolega. Poznaliśmy się z nim przed ceremonią.
- Tak, jasne. - o dziwo odpowiedział mu Harry, ale i tak uścisnął moją dłoń mocniej.
- Jesteście z Londynu tak? - kiwnęłam głowa na potwierdzenie. - To dlatego pół wesela mówi po angielsku. - zaśmiał się a my razem z nim.
- No tak, ale jest naprawdę całkiem przyjemnie.
- Harry, mógłbym porwać ci na moment dziewczynę i z nią zatańczyć?- poczułam się niezręcznie. Nie chciałam żeby Harremu było przykro, bo skoro on nie może tańczyć powinnam nie tańczyć razem z nim. Poza tym on tu nikogo nie zna, nie mogę zostawić go samego.
- Jasne, ja nie mogę, to niech chociaż ona sobie potańczy.- posłał mi uspokajające spojrzenie. Może to dlatego, ze ja patrzyłam na niego zszokowana. Bo coś mi się nie podoba, ja go nie poznaję! Mój chłopak mnie zadziwia, przyznajmy to otwarcie.

Kiedy tańczyłam z Victorem, bo okazało się że tak ma na imię dojrzałam że Harrego dopadli moi kuzyni. Matko jedyna, już widzę co oni mu o mnie naopowiadają. Bartek oczywiście też znalazł chwilę, bo po chwili i on siedział razem z nimi. Po jakichś dwóch piosenkach zauważyłam że patrzą się na mnie głupkowato i się podśmiechują. No super. Właściwie to pasowało by mi się z nimi przywitać, dawno się nie widzieliśmy. Po kolejnych kilku piosenkach, zdążyłam zatańczyć również z tatą, ale potem wróciłam do chłopaków.
- No no no, cześć kuzyneczko.
- Właśnie mówiliśmy Harremu że kiedyś nie byłaś taka ładna. Jak byłaś mała to był z ciebie pucułowaty dzieciaczek.
- Dzięki- prychnęłam siadając na jedynym wolnym miejscu które było naprzeciwko Harrego. Posłał mi znaczące spojrzenie.
- No to co? Pijemy?- Jeden z moich kuzynów podniósł kieliszek, no i w ślad za nim poszli oczywiście pozostali, no z wyjątkiem Harrego.
- Harry, a ty?
- On nie pije- odpowiedziałam za niego na co zaczęli się śmiać. No tak bardzo zabawne, ale przecież dla nich to takie dziwne, kiedy dziewczyna zabrania chłopakowi pić. Ich duma musiała poważnie ucierpieć.
- Baba zabrania ci pić, chłopie to co to za życie?- Hahaha, ale się uśmiałam. Boże, no przecież wiadomo, życie ze mną jest cudowne. A więc trzeba powiedzieć coś, przez co im zrobi się głupio. Ale Harry mnie ubiegł posyłając mi uspokajające spojrzenie.
- Nie mogę pić zbyt dużo, dziś wyszedłem ze szpitala.
- A tak poza tym, chłopcy z kim przyszliście?- od razu się zmieszali, mam ich! To znaczy właśnie tyle, że przyszli sami.
- Chłopcy musicie się wziąć za siebie.- zaśmiałam się.
- Meg!- za mną pojawiła się Katie razem z Zaynem.
- Hazz, wiedziałeś, że tu są jakieś oce coś tam, no o północy?- Malik był wyraźnie zaskoczony, zresztą po minie Harrego wnioskuję iż tez nie miał pojęcia.
- No wiesz, rzucanie welonu i te sprawy.- wyjaśniłam krótko na co tez niezbyt wile zrozumiał.
- A to nie przypadkiem bukietem się rzuca?- był naprawdę zdziwiony. Ach, ten mój kochany, nic nie wiedzący Harruś.
- Nie u nas.- puściłam mu oczko i podeszłam do niego. Ten uparciuch stwierdził że nie będzie brał na wesele kul. I teraz żeby iść musi się na mnie wspierać. To w sumie wygląda jakby mnie normalnie obejmował więc nie jest źle.


Nie wierzę! Jak mu się to cholera udało? Mimo że ma zwichniętą rękę i nogę, stłuczone żebra i w dodatku ledwo chodzi to złapał tą przeklętą muszkę! Ja oczywiście nie załapałam się na welon, przez co zostałam wyśmiana przez Harrego. Zaraz po tym nastąpiło ściąganie przez Bartka podwiązki Julce, oczywiście zębami, z głową pod jej sukienką, badąc przytrzymywannym przez czterech innych facetów. Staliśmy razem z Harrym opierając się o ścianę w najdalszym kącie sali. Uśmiechałam się widząc jak wszyscy się dobrze bawią.
- Kotku, nic się nie stanie jak się urwiemy z wesela twojego brata?- poczułam jego ciepły oddech tuż nad moim uchem. Nie zdziwiłam się specjalnie, czekałam tylko aż to powie. Niby się dobrze bawił, ale wiem, że wkurza go to że nie może się nawet ruszyć do kibla beze mnie. Ha! Jak to fajnie brzmi.
- A co ty chcesz robić hmmm?
- Oh, nie udawaj kotku, musimy się przecież lepiej przywitać.- chwycił moją dłoń i pociągnął w kierunku wyjścia. Nawet nie musieliśmy się przeciskać przez ludzi, bo wyjście było od tej strony co byliśmy my.
- A nowy pan młody gdzie ucieka?- rozległ się głos w głośnikach. Cooo?- I to jeszcze ze świadkiem, oj nieładnie. - wszyscy w sali się zaczęli śmiać a my stanęliśmy w chwili i nie wiedzieliśmy co robić. - Złapałeś muszkę to teraz musisz się wywiązać z obowiązków. Gdzie mamy podwiązkę którą dzielnie zdejmował pan młody?- prowadzący dostał to co chciał po czym poprosił Harrego na środek. Taaa, a my chcieliśmy się zmyć. I w dodatku tym razem to Hazz miał zakładać dziewczynie która złapała welon tą podwiązkę.
No cóż,dziwnie patrzyło mi się jak mój chłopak zakładał zębami podwiązkę na nogę jakiejś laski. Czułam się wręcz zazdrosna kiedy wsadził pod jej sukienkę głowę. Ma szczęście że poradził sobie nadzwyczaj szybko.


- Oj, no nie gniewaj się już.- jego prawa, zdrowa dłoń znalazła się na moim brzuchu. Przyciągnął mnie do siebie bardziej. Staliśmy tam gdzie poprzednio oglądając resztę konkurencji.
- Przecież się nie gniewam.
- Spokojnie słońce, miała brzydkie majtki- mimowolnie się zaśmiałam, ale dla pozorów odwróciłam się i uderzyłam go w ramię.
- ała! Za co?
- Właśnie przyznałeś się gdzie patrzyłeś.
- A co? Miałem może zamknąć oczy?
- Powinieneś- zaśmiałam się przytulając się do niego. Ułożył prawą dłoń na moich plecach.
- Ale nie zamknąłem. I co z tego, i tak kocham tylko ciebie.
- Kocham cię Harry- szepnęłam w odpowiedzi. Wtuliłam się w jego ciało i mimo tej głośnej muzyki i śmiechów które panowały na sali słyszałam jak nucił mi do ucha piosenkę.
- Chcesz, żeby nasz ślub był polski?- cooo? Całkowicie mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się po nim że coś takiego powie.
- Nie wiem. Może troszkę, ale nie ważne, przecież mi się nie oświadczasz, prawda?
- Nie mam pierścionka, nie mógłbym. Ale jeśli chcesz to ślub może być jaki tylko będziesz chciała. Ja chcę ci wtedy tylko powiedzieć że będziesz moja na zawsze.
- To możesz mi powiedzieć nawet teraz- cmoknęłam go w nos a on przyciągnął mnie bliżej.
- Wtedy to będzie co innego.
- W takim razie na razie nie jestem tylko twoja.
- Więc muszę zrobić coś żebyś była. - uśmiechnął się dziwnie i wystawił rękę w moją stronę.- Zatańczymy?- rozejrzałam się dookoła. Wszystko się już skończyło, kilka par jedynie tańczyło na środku.
- Ale ty nie możesz.
- Leci coś wolnego, dam radę.
Mimo iż naprawdę leciała tak smętna i wolna piosenka że połowa pozasypiała my byliśmy dużo wolniejsi od tej piosenki. Oparłam głowę o jego tors przymykając oczy. Jest naprawdę dobrym tancerzem. Cudownym.
- Uwielbiam z tobą tańczyć


LOU

- Chyba muszę cię uświadomić- szepnąłem jeżdżąc po jej karku nosem.
- Tak? A to niby o czym?
- No jak to o czym? Zostaliśmy zupełnie sami. - No cóż, taka prawda. Liam wybył do tej swojej, którą swoją drogą mógłby nam przedstawić, a Niall chyba wyszedł gdzieś z Connie, tak mi się wydaje przynajmniej. Ale mało ważne, grunt że my mamy wolną chatę.
- I co z tego- cwana wywinęła się z moich objęć.
- To że cie kocham? - spojrzała na mnie zaciekawiona i się wyszczerzyła.
- Przecież wiem. Ja ciebie też misiaczku. - Boże jakie ona ma humory. Dosłownie podbiegła do mnie i z powrotem się na mnie rzuciła. Wpiła się zachłannie w moje usta. Oh Jezu, dzięki ci że obdarzyłeś mnie taką dziewczyną. Wsunąłem dłonie pod jej koszulkę, hmm moją koszulkę w której spała.
- Matkoooo, nie na moich oczach! Przenieście się do waszego pokoju a nie! - oderwałem się od Jam i spojrzałem na Liama który odkładał siatki na wyspę. Miło, zrobił zakupy.
- Spoko Liaś, to że ty się bzykasz ze swoją dziewczyną gdzie popadnie nie znaczy że my też tak musimy.- odparła Jamie. - Pa protu się całowaliśmy.
- Na razie, bo gdybym wszedł dziesięć minut później to co innego bym zobaczył.
- No dobra chłopcy, ja lecę się ubrać. - Jamie zupełnie zignorowała uwagę Liama i pobiegła na górę. A ja za to bezkarnie mogłem przeglądać się jej tyłkowi. Matkooo, jak ona mnie męczy. Jesteśmy ze sobą już tyle czasu, a ciągle nie spaliśmy razem. Ale rozumiem, nie śpieszymy się.
- Jam was przyłapała czy jak? - zapytałem prosto z mostu, choć nie wiedziałem nawet czy Liam faktycznie z kimś sypia.
- Boże, dajcie wy mi spokój! Ok, spotykam się z kimś, i nie mam zamiaru na razie z nią tutaj przychodzić. I nie, Jamie mnie nie przyłapała. - Wooohoo, ale się wkurzył. A co ja takiego powiedziałem?
- Spokojnie, Liam, tylko zapytałem.
- Dobra. Sorry. - spojrzał na mnie i zmrużył oczy- Gdzieś idziecie?
- Nie?- zapytałem sam się nad tym zastanawiając. Bo my mamy gdzieś iść?
- To po co Jam poszła się przebrać?
- Jezuuu, pewnie chce gdzieś iść- jęknąłem opadając na kanapę. Super, po prostu super.
- Już tak nie wzdychaj- zaśmiał się Liam. - jeszcze niedawno narzekałeś, że tak dawno jej nie widziałeś. - Hmm, tez racja.


- O mój Boże, tu jest pięknie! - Jamie okręcała się już chyba z trzeci raz dookoła i przypatrywała wszystkiemu. - Dlaczego wcześniej mnie tutaj nie zabrałeś? - odwróciła się do mnie wpatrując się we mnie swoimi wielkimi oczami. Nawet nie pomyślałem o tym miejscu, jakoś tak dzisiaj wyszło.
- Zabrałem cię dzisiaj, to chyba dobrze co?
- I to jeszcze jak!- zapiszczała i uwiesiła mi się na szyi. - Czy ty wiesz jak ja kocham róże? Będę cię musiała teraz na rękach nosić.
- Ciekawie by to wyglądało. - objąłem ją od tyłu kładąc głowę na jej ramieniu.- Witaj w Queens Gardens.
Jamie tak bardzo się cieszy, a ja nie mogę uwierzyć że nie słyszała o tym miejscu. Te wielkie róże robią wrażenie, w dodatku jeszcze jest ich tyle że są wszędzie. Poza tym jest tu tyle innych kwiatów których nazw nie znam, a wiem że się spodobają Jamie. Może dlatego że ona kocha kwiaty?
- Dziękuję.- odwróciła się do mnie zawieszając swoje dłonie na mojej szyi. Jej uśmiech był cudowny, i szczerze to warto było tu dla niego przychodzić. Mogę być z siebie dumny. Choć ten jeden raz. Zwłaszcza ze terasz wpiła się w moje wargi dając mi niesamowitą rozkosz. Lubię jej usta. Zawsze czuje kokos i czekoladę. To dziwne, ale tak jest. Nie wiem czemu.


- Zamieszkajmy razem- wiem, mogłem nie poruszać tego tematu teraz. Nie kiedy mogę zamknąć oczy trzymając swoją dziewczynę w objęciach, czuć zapach tych wszystkich kwiatów, po prostu mieć głęboko gdzieś wszystko i wszystkich. Mieć tylko ją.
Siedzimy sobie na trawie pod jakimś drzewem, i nie myślimy o niczym, a ja wyjeżdżam w tym wszystkim co ciągle we mnie siedzi. Po prostu męczy mnie już to jeżdżenie tam i z powrotem, mieszkanie w dwóch innych krajach nie jest łatwe.
- Louis, proszę cię, nie zaczynaj- jęknęła zagłębiając się dalej w moim torsie. Bo to że się o niego opierała przecież nie wystarczy...
- To źle że chcę cię mieć przy sobie?
- Oczywiście że nie, ale jaki to ma sens? Niedługo jedziecie w trasę.
- No i co z tego? Nie jesteś już zmęczona tym lataniem z Paryża tutaj i z powrotem?
- Jestem Lou, jestem bardzo zmęczona. Ale kogo to obchodzi? Ok, przeprowadzę się i co? Zostawię tam wszystko, tylko po to by mieszkać tu z tobą przez miesiąc, po czym ty wyjedziesz a ja zostanę sama.
- Jamie, przecież jest tu Meg, przyjaźnicie się, ona też zostawiła brata w Polsce, swoją rodzinę i przyjaciół. Dlaczego ty nie możesz?
- A dlaczego ty nie możesz?- ok, rozumiem, zmuszam ją do przeprowadzki, i zrezygnowania z wszystkiego co ma kiedy ja nie zrezygnuję z niczego. Ta, bardzo kompromisowe. - Dlaczego nie zostawisz dla mnie zespołu, chłopaków?! Może nie jestem gwiazdką ale moje życie i to co mam jest dla mnie równie ważne co twoje!
- Hej, hej, spokojnie, wiem o tym. Ale nie mogę od tak odejść. Nie mogę zawieść tylu ludzi na których mi zależy. Ja zostawiłem rodzinę, zostawiłem przyjaciół w Doncaster. - to nie było dla mnie łatwe, ciągle tęsknię, nie widuje się z mamą, z tatą tak długo. Poza tym moje siostry tęsknią, wiem o tym. Często do mnie dzwonią, tyle że ja nie zawsze mam czas żeby choćby porozmawiać. To nie jest fair, i nigdy sobie nie wybaczę że tak wcześnie je zostawiłem.
- No właśnie, więc może spróbuj zrozumieć też mnie. Tak samo jak ty nie chcę nikogo zostawiać, rozumiesz? Są dla mnie ważni.
- A ja nie jestem? Naprawdę traktujesz to co jest między nami tak bardzo powierzchownie?
- Skarbie, to nie tak, wiesz o tym. Ale czego ty ode mnie oczekujesz? Kocham cię, ale to za wcześnie, jesteśmy ze sobą pół roku, kto po takim czasie zamieszkuje razem? Daj nam czas, zaczekajmy aż to się jeszcze umocni, jak to będzie bardziej pewne. - kto tak robi? Nie wiem kogo by tu powiedzieć? Meg i Harry? Ona to już z nami praktycznie mieszkała po kilku miesiącach, nie byli ze sobą zbyt długo i co? No tak, ale przecież oni są pierdoloną słodką parą, która jest jakaś wyjątkowa! Dlaczego do cholery ona mogła tyle zrobić dla Harrego? Dlaczego została w Londynie dla niego? Dlaczego Jam nie może tego zrobić dla mnie?
Boże, Lou, wariujesz. To moi przyjaciele, uwielbiam ich, ale zawsze im zazdrościłem. Chcę żeby powodziło im się jak najlepiej. Ostatnio nie było im łatwo, w ogóle zawsze mieli pod górkę. Prawie rok się nie widzieli bo ktoś urządził sobie z nich zabawę, potem się rozstali bo Harry chciał ją chronić, a teraz? Ktoś go próbował zabić. Więc chyba nie powinienem tak mówić.
- Ok, ale nie zachowuj się tak, jakby to pół roku nic nie znaczyło. Ja cię kocham i nie dziw się mi że jestem o ciebie zazdrosny. Skąd mam wiedzieć kto tam koło ciebie się kręci?
- Bo powinieneś mi ufać?! Błagam cię, dobrze wiesz że nie mam zamiaru zostawiać tego co mam w Paryżu, tam jest całe moje życie, zrozum to. - gdzieś tam w środku zabolało. Chyba łudziłem się że dla mnie byłaby gotowa się przenieść.
- Mhm, czyli ja do tego życia nie należę?- uniosłem obie brwi odsuwając się od niej, przez co niestety musiała na mnie spojrzeć. Nie zapominając o tym że chciała mnie chyba zabić wzrokiem.
- Oh, przestań, rozumiesz?! Dobrze wiesz że należysz, do jasnej cholery należysz! Ale co mam zrobić? Mam tam studia, rodziców, Jasona, przyjaciół, wszystkich z wyjątkiem ciebie! I choć bardzo chciałabym żebyś był ze mną to cię nie ma i w tej chwili nie mogę na to nic poradzić, nie przeprowadzę się. - w jej oczach ujrzałem łzy i coś we mnie pękło. Przygarnąłem ja do siebie i przytuliłem. Głaskałem uspokajająco po plecach i szeptałem słowa, które sam nie wiem co znaczyły, po prostu wszystko co mi przyszło do głowy.
- Przepraszam kochanie, chciałbym byś w pełni była moja, to wszystko- wyszeptałem chowając głowę w jej włosach.
- Masz mnie Lou, zawsze będziesz miał. Tylko że na razie będziesz musiał jakoś znieść tą odległość.


___________________________________________________________

Dziewczyny moje!!! Gratulacje jeszcze raz. Obiecałam jakąś tam nagrodę więc jeśli macie jakieś pomysły to możecie mówić. Oczywiście nie chodzi mi o coś kosztownego czy coś, bardziej coś co dotyczyłoby bloga? Nwm, chcecie się wtrącić czy coś w to co się dzieje? Nie ma sprawy, lub cokolwiek innego! Zasłużyłyście!

30 komentarzy:

  1. Dobry rozdział, fajnie że udało się Harremu dotrzeć na ślub :)
    Osobiście prace konkursowe mi się nie podobają, ale widać że dziewczyny włożyły w to mnóstwo pracy, więc i tak gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wszystkie rozdziały po prostu brak słów uwielbiam to opowiadanie uwielbiam harrego i meg suuuper

    OdpowiedzUsuń
  3. No wreszcie się doczekałam rozdziału i spełnił on moje oczekiwania :**
    Nie sądziłam że Harry przyjedzie ale i tak jest super i ważne że na razie wszystko jest z nim w porządku :3
    No i fajnie że Lou i Jamie są szczęśliwi ale już liczyłam że się prześpią i potem zamieszkają razem, ale w sumie mają jeszcze czas :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaaa.... Harry i Meg pogodzeni, razem i się kochają ! Taka mała prośba żeby w następnym rozdziale było więceeej czułości i może żeby Harry jej wszystko wytłumaczył a ona by go przeprosiła za tą akcje z Connie. Strasznie mi się rozdział podoba !
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  5. Oba teksty są genialne :) Ale bardziej podobał mi się drugi :) poryczałam się jak małe dziecko :( choć tekst był genialny :) to mam nadzieję, że się nigdy nie zdarzy taka sytuacja Meggi i Harremu :)
    A co do rozdziału to jest on geeeeeeniaaaaalny !!!! Kobieto chciałabym tak umieć pisać :) wgl jak czytam to opowiadanie to jestem taka emojonalna :) raz się cieszę raz płaczę :) kocham to opowiadanie :)
    Czekam nn ;* xx @JustynaJanik3

    OdpowiedzUsuń
  6. Mogłabyś mi podać linka do pierwszej części tego opowiadania? Z góry dziękuję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://cetrii-youaremyheaven.blogspot.com/
      Link też jest u góry tam gdzie pisze "Pierwsza część" ale nie ma sprawy, proszę bardzo ;)

      Usuń
  7. super jak zawsze

    OdpowiedzUsuń
  8. Od razu powiem że nie komentowałam bo nie miałam internetu ;)) teraz jestem na bieżąco. Twój rozdział jest znakomity, niesamowity, cudowny, boski, jak zawsze. Akcja nie jest za szybka, ani za wolna, nie ma niepotrzebnych szczegółów ;) Uwielbiam.
    Natomiast co do tych pisanych nie przez ciebie .. to wiem, że dziewczyny włożyły w to masę pracy, wysiłku i czasu, ale osobiście mi się nie podoba ;) każdy ma prawo wyrazić własne zdanie prawda ? :))
    Nie chce w żaden sposób zniechęcić do pisania, tylko skoro już piszę ten komentarz to warto to uwzględnić.. W poprzednich rozdziałach pokazałaś jak Harry kocha Meg, gdy był za nią w szpitalu a i tak się o nią martwił i nie sądzę że mógłby ją zdradzić :) druga rzecz to dialogi .. nie wiadomo za bardzo kto co mówi, co jest trochę irytująca. Reszta była w porządku .. natomiast w drugim ten wypadek, i tak akcja była zbyt szybka .. wyobraziłam sobie jak ty byś to napisała .. dużo szczegółów, przemyśleń Harrego a tego tutaj nie było:) wiem że one nie są tobą, ale jednak ;)
    Jak już mówiłam twój rozdział jest cudowny i czekam do następnego:*
    Nie chciałam nikogo urazić, tylko wyrazić własną opinię a tym samym może piszące osoby to opowiadanie zgodzą się z moimi zastrzeżeniami i będą inaczej patrzeć na te błędy i zastosują się do moich rad ;)) pomysł cudowny, dziewczyny się napracowały, dlatego wielkie brava za wysiłek i poświęcony czas i że ktoś chciał wziąć w tym konkursie udział ! ;))
    ____________
    xoxo.
    Oliv.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akcja jest szybka ,bo nie chciałam żeby opowiadanie nie było za długie ,ale dzięki za te uwagi wezmę je na przyszłość do serca.

      Usuń
    2. Rozumiem :)
      ale poza tym naprawdę świetne ;))
      gratuluje ! x
      __________________
      xoxo.
      Oliv.

      Usuń
    3. Znaczy jest to dziwnie skopiowane. Bo ja jak przesyłałam pracę to, każde wypowiadane zdanie było od nowej linijki. Oczywiście nie ma za złe Twojego zdania, ani nie mam za złe autorce opowiadania : )

      Usuń
    4. Do mnie zostało przysłane w tej formie więc nie chciałam zmieniać...

      Usuń
  9. Wspaniały rozdział :) Podoba mi się zmiana nastawienia Harrego, już nie jest takim zazdrośnikiem jak kiedyś :D
    No i mam nadzieje że Lou i Jam też się dotrą i wyjdzie z tego ciekawy kompromis :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O mój boże wyróżniłaś moje opowiadanie!!!!! Cieszę się jak dziecko ,ale naprawdę dziękuje. Kompletnie się tego nie spodziewałam. Co do rozdziału to jest super. Fajnie ,że Harry wrócił i wszystko jest tak słodko jak dawniej i miejmy nadzieję ,że tak zostanie na dłużej. Co rozdział to perspektywa nowej osoby ,ale to bardzo dobrze ,bo opowiadanie jest wtedy jeszcze lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zajebisty rozdzial i nadal sielanka u Marry'ego <3<3<3 NIE KONCZ JEJ BO I KILL YOU XP

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny!! ♥ Myślę, że między Harry'm i Meg wszystko będzie juz dobrze. Szkoda, że Jamie nie może się na razie przeprowadzić ;( Czekam na next x

    OdpowiedzUsuń
  13. dopiero teraz przeczytałam rozdział, bo nie miałam czasu :p
    Rozdział jak zwykle świetny xdd <33 :**

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałam teraz dopiero, bo cholera, tego zasranego czasu nie było ! Rozdział przejapierdolekurwabisty ! Kocham go... Zresztą jak całe to opowiadanie ! JA CHCĘ BY NIALL BYŁ Z EMILY HYYHHYYHYHYHY XD O JA DZIĘKUJĘ CI ZA WYRÓŻNIENIE MOJEJ PRACY ! BARDZO CI DZIĘKUJĘ I CIESZĘ SIĘ, ŻE CI SIĘ PODOBAŁA, ALE DZIWNIE TO WKLEIŁAŚ XD LOOVKI KOLEJNY PRZEPRASZAM, ŻE DOPIERO TERAZ KOMENTUJĘ :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozdział super , czekam na next ... Ja też wole żeby Em była z Niallem niż tą Conie

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham, kocham, kocham! <3 Masz talent! Cudny rozdział, czekam na kolejny. Pozdrawiam :)

    Zapraszam do mnie: http://lovehateonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. rozdział po prostu znakomity czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedy następny ?

    OdpowiedzUsuń
  19. rozdział cudny <333 prace dziewczyn też mnie zachwyciły <333
    życzę weny :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz słońce i zapomniałam o najważniejszym:
      bogate zajączka, no i oczywiście mokrego dyngusa xxx

      Usuń
  20. Dziewczyno to czekanie mnie zabija ! Nie umiem się doczekać następnego rozdziału <3

    OdpowiedzUsuń
  21. rozdziałem jestem zachwycona nie mogę doczekać sie następnego

    OdpowiedzUsuń