czwartek, 3 lipca 2014

Rozdział 89

MEG

- Masz o siebie dbać, dzwonić do mnie codziennie, rozmawiać na Skype'ie. Błagam, uważaj tam na facetów, wiem że ty nigdy nie widzisz tych pożerających cię spojrzeń, ale proszę, uważaj, ok? - Jak Harry się rozgadał, tak nie może przestać. Normalnie jakby go ktoś nakręcił. - I przede wszystkim masz o mnie pamiętać.- przerwał na chwilę przymykając oczy.- Tak bardzo cię kocham skarbie, nie wytrzymam tu bez ciebie pół roku. Dobrze że mieszkają teraz z nami inni, bo chyba bym umarł. Ale tak czy inaczej uschnę z tęsknoty.- Nie mogłam powstrzymać uśmiechu. Wiem, że będzie tęsknić, ja będę nie mniej, ale on tak panikuje jakby był w ciąży. Przecież jakoś sobie poradzimy.
Wpatrywał się we mnie kiedy się rozbierał. Jego oczy były tak smutne że nie mogłam w nie patrzeć. On naprawdę czuje się tak okropnie jak o tym mówi. O ile nie bardziej...
- Chodź tu do mnie. - prysnęłam mu pianą w oczy, kiedy tylko podszedł. Zaczęłam się głośno śmiać i zanurzyłam się trochę głębiej w wodzie, wyciągając nogi na wannę. Już całkiem nagi Harry naburmuszył się trochę, ale ciągle patrzył na mnie tym samym wzrokiem w którym było pełno troski. - Uspokój się trochę. Nie wyjeżdżam jutro.
- Wiem, ale jak sobie pomyślę że będziesz tak daleko ode mnie i to tak długo to nie mogę już wytrzymać. - Właśnie wróciliśmy z kolacji, na której dowiedzieliśmy się że jadę do Włoch. No i cóż. Zgodziłam się. Harry odkąd stamtąd wyszliśmy ciągle mówi mi jak bardzo będzie tęsknił. To słodkie, naprawdę, ale chce mi się przez to płakać.
- No wskakuj już pod ten prysznic. Obiecałeś tacie że po niego pojedziesz.
- Nie możemy tego przełożyć? Koniecznie musi przychodzić dzisiaj? Gdyby nie to, to mógłbym wejść do ciebie.
- Hazz, chcę to mieć z głowy, i wolę aby tata o tym wiedział. Poza tym dawno się z nim nie widziałam. - Samochód taty jest w warsztacie, a kiedy zadzwonił dziś do mnie i oznajmił że przyjedzie metrem zaproponowałam że ktoś po niego przyjedzie. A że mój kochany chłopak chce się mu podlizać, sam zaproponował że to zrobi. Oczywiście nigdy się nie przyzna do tego, że to tylko po to by urosnąć w oczach taty no ale to widać gołym okiem. Bo kto normalny od tak sobie chce spędzać czas sam na sam z ojcem swojej dziewczyny?
- Muszę?
- Sam to zaproponowałeś.- parsknęłam śmiechem znowu lekko go chlapiąc.
Wszedł jednak pod prysznic puszczając mi oczko. Sama chyba też wolałabym żeby wykąpał się ze mną, ale perspektywa patrzenia na jego ciało pod prysznicem jest równie kusząca.
Długo zastanawiałam się nad tym czy powinnam jechać. O dziwo to Harry najbardziej mnie do tego przekonywał. Doszedł do wniosku, że będę bezpieczniejsza tam. Głównie chodziło mu o to że wciąż nie wiadomo kto go postrzelił. Nie wiem co o tym sądzić. Nie podejrzewam nikogo, nie widzę w nikim mi znajomym osoby która mogłaby to zrobić. Kto mógłby być zdolny do czegoś takiego?

Najchętniej założyłabym na siebie jedynie jakąś koszulkę Harrego, ale jako że tata niedługo tu będzie to wcisnęłam na siebie dżinsy i zwykłą bluzkę. Związałam włosy w kucyk i zeszłam na dół.
- Hej dziewczyny, co robicie?- cała piątka siedziała w kuchni przy stole rozmawiając. Coś mi się wydaje że polubili nasz kuchenny stolik.
- Ja czekam tylko na Gabe'a – Emily podniosła ręce w geście obronnym. Spojrzałam pytająco na resztę.
- Chłopaki kazali nam tu czekać. - Chloe wywróciła oczami i podparła głowę na rękach. Uśmiechałam się pod nosem. Czyżby zastosowali się do moich rad?
- Aha ok. Coś szykują?
- A kto ich wie? Może postanowili przedstawić nam striptizerki? - Katie zaczęła się śmiać a za nią my wszystkie. Tak, zdecydowanie to byłby znakomity pomysł.
- Gdyby Louis mi ją tu przyprowadził, chyba wydrapałabym jej oczy- No, znając Jam, to wcale nie byłoby takie niemożliwe.
- A ja bym ci pomogła. - dodała Connie.- Nie mogę uwierzyć w to że Niall to zrobił. Niedawno do siebie wróciliśmy a on oczywiście musiał coś odstawić.
- A ja co mam powiedzieć?- pisnęła Chloe.- Nawet się jeszcze tak dobrze nie znamy, i z tego co widzę, to Liam nie jest taki jak myślałam.
- Proszę cię, możesz być spokojna, on cię nie zdradzi. - uśmiechnęłam się do niej. No bo co mam jej powiedzieć?
- A Harry? Gdzie poszedł?
- Pojechał po tatę.
- Swojego?- Em się lekko zdziwiła. No bo w sumie to jego ojciec był w tym domu raz i to by było na tyle.
- Nie, mojego.
- Co? Czy ja dobrze słyszę?- serio, polubiłam Chloe. - Twój chłopak pojechał dobrowolnie po twojego ojca? Boże, on jest jakiś nienormalny czy co?
- Sam to zaproponował. Zresztą oni się w miarę lubią, więc nie ma z tym problemu.
- Ile ja bym dała żeby moi rodzice polubili Zayna- Katie podparła głowę na rękach głęboko wzdychając. Nie dziwię jej się. Jestem ogromnie zadowolona z tego że Harry z tatą się dogadują. To bardzo wiele dla mnie znaczy. - Ale nie bo po co, przecież ja chcę tylko spędzić z nim moje życie.
- Kate, nie przejmuj się, kiedyś zrozumieją. - Emily przytuliła ją od tyłu całując w policzek. - Ważne że Malik cię kocha i też chce być z tobą.
- Ok, nie chcę o tym gadać.- wyprostowała się nagle i uśmiechnęła. - Myślicie że co szykują chłopcy?
- Pewnie jakieś zajebiste randki.
Ostatnio razem z Harrym często gdzieś chodzimy. Jego romantyczne gesty nasiliły się głównie z tego powodu że wyjeżdżam. Chce ze mną spędzić po prostu maksimum wolnego czasu jaki mamy. Jest kochany, ale to i tak nie zastąpi nam tych pięciu miesięcy podczas których nie będziemy się widzieć. To będzie trudne i z pewnością oboje będziemy bardzo tęsknić, ale nie będzie to nie do wytrzymania. Jakoś będziemy musieli sobie poradzić. Co innego gdyby Harry sam nie wyjeżdżał w trasę. Przecież w takim wypadku i tak siedziałabym sama w domu przez trzy miesiące. A tak przynajmniej nie będę się nudzić.
Moje rozmyślania, i rozmowę dziewczyn z której się niewątpliwie wyłączyłam przerwał nam dzwonek do drzwi.
- To pewnie Gabe. - Em tylko zabłyszczały oczy i pobiegła szybko do drzwi.
- Może wreszcie go poznam. - Dziewczyny spojrzały na mnie zdziwione. No co? Kiedy go miałam poznać? Zawsze albo siedzieli zamknięci w pokoju, albo Emily po prostu z nim wychodziła. Nigdy nie miałam okazji aby go poznać, to wszystko.
- Nie znasz go? Przecież był tu nie raz.
- Jakoś tak się złożyło. Nie moja wina. - do kuchni z powrotem weszła Emily z przymrużonymi oczami a tuż za nią Harry. Zaraz co? Harry? A on tu co robi?
- To tylko Hazz, i szczerzy się jak debil więc pewnie zrobił coś twojemu ojcu.- klapnęła z powrotem na krzesło. A mój chłopak faktycznie szczerzył się jak jakiś nienormalny. Co mu się stało?
- Gdzie jest tata? Coś się stało?
- Nie miałaś przypadkiem czekać na górze? - zupełnie zignorował moje pytanie i wyszczerzył się jeszcze bardziej. Co on do cholery zrobił z tatą?
- Harry nie denerwuj mnie nawet!
- Ale czym ja cię denerwuję? Po prostu liczyłem na to że jeszcze jesteś na górze.
- W takim razie gdzie tata?
- A może on faktycznie się go pozbył?- zmroziłam Jamie spojrzeniem i znowu zawiesiłam go na Harrym.
- Cóż, powiedzmy że nie był przygotowany na moją wizytę. Później ci opowiem.- Zaśmiał się po czym zmierzył nas wzrokiem. Sam opierał się o blat i jadł jabłko. - A wy co tu robicie? Czyżbym przeszkadzał w babskim zebraniu?
- No właśnie Meg powiedziała nam co robiliście wczoraj w nocy. - Katie ma niesamowite wyczucie. Gdyby nie to że wczoraj wcale nie było seksu ani nic takiego to Hazz by pewnie uwierzył, a tak no to raczej wątpię. Spojrzał na mnie znacząco i uniósł brwi. Sama się zaczęłam śmiać, ale cicho.
- Pewnie było zajebiście, ale najwidoczniej mam jakąś amnezję. No chyba że Meg zrobiła to z kimś innym. - ugryzł jabłko mrużąc oczy. Pokręciłam głową rozbawiona. Tak, zdecydowanie, Harry sobie spał obok, ale ja kochałam się z kimś innym.
- Sorry, ostatnio jesteś nieużywalny. - zaśmiałam się posyłając mu znaczące spojrzenie, przez co od razu się obruszył. Przyłożyłam dłoń do ust i wysłałam mu buziaka. Dziewczyny zaczęły chichotać i posyłać nam znaczące spojrzenia. Oczywiście to było kłamstwem. Harry był jak najbardziej chętny i w pełni sprawny że tak powiem. To ja miałam te dni.
- Jeśli chcesz to możemy zrobić to tu i teraz.- no przecież wiedziałam, że nie pozwoli by dziewczyny myślały że coś z nim nie tak a raczej z jego... - Tylko że oboje dobrze wiemy że ty nie możesz.- podszedł do mnie i objął mnie od tyłu całując w policzek. - A tak serio? Czemu tutaj tak siedzicie?
- Bo ten idiota się spóźnia.- Em spojrzała po raz setny w ciągu tej minuty na zegarek. Jakby to go pośpieszało.
- Gabriel?
- No tak. - odpowiedziała niemalże od razu- A któż by inny?
- A bo ja wiem z kim ty się tam jeszcze spotykasz?- wzruszył ramionami. - Idziemy do góry? - szepnął mi to do ucha. - Nie przeszkadza mi siedzenie sam na sam z szóstką dziewczyn, ale wolałbym tylko ciebie. - uśmiechnęłam się do niego kiwając przecząco głową.
- Może byście przestali szeptać? - Jamie była wręcz wstrząśnięta. Ona powinna być aktorką, zdecydowanie.
- Faktycznie, Harry darował byś sobie te sprośne teksty. - Do tego dołączyła się także Connie. Na ogół, wśród nas była raczej cicha i spokojna. Rzadko się odzywała, ale była całkiem miła.
- Wybaczcie- zaśmiał się.- Nie mogłem się powstrzymać.- pokręcił głową i spojrzał na mnie prosząco. Cóż, trzeba przyznać, że gdybym go tak dobrze nie znała, pomyślałabym że czuje się niezręcznie w towarzystwie tylu dziewczyn. Ale to był Harry, byłby chyba chory gdyby tak się czuł. Przecież jest przyzwyczajony do dużej ilości fanek, wręcz ogromnej. Nie sądzę by kilka dziewczyn robiło na nim wrażenie.
- No już dobra, dajcie mu spokój- obroniłam go trochę. Niech mi tylko potem powie, że nigdy nie reaguję jak ktoś sobie z niego żartuje!
No i dali mu spokój, ale nie wiem, czy z tego ze ja im kazałam, czy dlatego że zadzwonił dzwonek. Emily zrobiła protest bo stwierdziła że to pewnie nie Gabe, więc to Harry poszedł otworzyć. Nie było go dłuższą chwilę. Co on tam znowu tyle robi? Może jednak tata przyjechał?
- Meg, twój chłopak jest dziwny- Chloe pokiwała głową śmiejąc się głośno. Poniekąd ma rację. - I Gabe chyba też skoro tyle tam razem siedzą.
Chyba ich wywołała bo obaj weszli do kuchni śmiejąc się z czegoś.
- Nie martwcie się, ostrzegłem Gabe'a że mamy w kuchni sabat czarownic.
- Ja ci dam sabat!- krzyknęła Connie a ja uniosłam zaskoczona brwi.
- Co tu robisz?- zwróciłam się do Gabriela. Bo nie przypuszczałam, że to ten Gabe chodzi z Emily! - Dlaczego nie mówiłeś że chodzisz z Em?!
- To wy się znacie?- Emily natychmiast wstała i wpatrywała się to w niego to we mnie.
- No- odparł za mnie Harry.- I nie ogarniam jak mogliśmy się nie skapnąć że ty jesteś tym Gabem od Emily.
- No właśnie też się zastanawiam. Że też cię nie poznałem Harry, przecież wiedziałem że Em mieszka z One Direction. - Gabriel podszedł do Emily i cmoknął ją w usta- Cześć kochanie.
- Może dlatego że nikt mnie nawet nie zauważył na tej waszej głupiej kolacji? - Harry wywrócił oczami. Ale w sumie miał rację. Gabriela poznaliśmy na dzisiejszej kolacji. Właściwie to znałam go wcześniej,a le jakoś nie specjalnie blisko, porozmawialiśmy parę razy, ale nic więcej. On też pracuje tam gdzie ja i również wyjeżdża z nami. Jak to się stało że był wcześniej w moim domu i my go nie spotkaliśmy? A Harry... właściwie Gabe był jedyną osobą z którą on dłużej rozmawiał. Wszyscy mieli gdzieś to że jest sławny. Nasze rozmowy dotyczyły głównie kwestii dotyczących mojej pracy i wszystkiego z nią związanego. Jednym słowem, wszystkiego o czym Hazz nie ma zielonego pojęcia. Siedział więc cicho przez większość wieczoru i udawał zainteresowanego. Poza tym chciał mnie zaciągnąć do łazienki, bo stwierdził że jak mnie nie przeleci w tym pieprzonym kiblu to nie wytrzyma ani minuty dłużej.
- Bardzo możliwe- Gabriel się zaśmiał. - I wiesz co stary? Z tym sabatem to miałeś całkiem sporo racji. - powiedział rozglądając się po pomieszczeniu.
- Dobra,czy ktoś mi wyjaśni o co tu chodzi? - Emily się trochę zdenerwowała. Spojrzeliśmy na siebie w trójkę i zaczęliśmy się najzwyczajniej w świecie śmiać.
- Znamy się z pracy- odpowiedział jej chłopak. Bo chyba są razem, tak?- A dokładniej z tej kolacji na którą nie chciałaś ze mną iść.
- No ciekawe po co? Gadaliście pewnie tylko o tych waszych pierdołach a ja nie wiedziałabym o co chodzi i pewnie potwornie wynudziła.
- Dokładnie tak Em, co do słowa właśnie tak było.- Harry podniósł mnie z krzesła, najwidoczniej miał dość stania, a że nie było więcej krzeseł to co miał zrobić? Posadził mnie sobie na kolanach i objął w pasie.
- Nie prawda!- oboje z Gabrielem zaprotestowaliśmy jednocześnie.
- Jestem pewna że tym razem to Harry ma rację. - Jamie pokiwała głową posyłając Harremu porozumiewawcze spojrzenie.
- No dzięki! Naprawdę jesteście bardzo mili!
- Meg, błagam, jak zaczynasz gadać o tym swoim malowaniu to żadne z nas nie ma pojęcia o czym mówisz. - Ej no! To że malarstwo nie jest ich pasją nie znaczy że muszą je krytykować prawda. Ja na przykład słuchając jak Emily jara się swoim meczem udaję równie podekscytowaną co ona. A oni co? Mogliby chociaż skłamać, że im się podoba to co robię.
- Nie przejmuj się myszko- Harry znowu zaczął szeptać w moje włosy.- Ja uwielbiam twoje obrazy. Zwłaszcza te na których jestem ja.
Skoro wszyscy mają aż tak dość tego co robię, to może dobrze że wyjadę i będę pracować z dala od nich! Przynajmniej Harry choć trochę mnie wspiera.
- Wy wychodzicie czy zostajecie z nami?
- Nie wiem, jak wolisz Em.- Gabe objął ją ramieniem. To jej zostawił decyzję, która jak się okazało trudna nie była.
- Zostajemy.
- A my nie.- wtrącił się Hazz. Zdziwiłam się. Przecież my nie planowaliśmy żadnego wyjścia! Ale najwidoczniej moje kochanie postanowiło sobie inaczej.
- Jak to nie? - spojrzałam na niego pytająco.
- Normalnie nie. Idziemy do góry. Teraz.
___________________________________

 Trochę spóźniony, ale jest. Przepraszam, że taki kompletnie do dupy, ale cholera! Mam mniej czasu niż w roku szkolnym!  

Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Czekam na kolejne! Obiecuję odpowiedzieć, zresztą staram się to robić zawsze o ile ten komentarz zawiera więcej niż dwa słowa.

Kocham!